Awantura o Edytę Górniak. Zaśpiewała "Nothing Else Matters" i podzieliła internautów [WIDEO]

Finał konkursu Miss Polonia 2012 uświetnił występ Edyty Górniak. Właśnie - uświetnił czy zepsuł? Edyta zaśpiewała m.in. "Nothing Else Matters" Metalliki - utwór dla niektórych stanowiący świętość. W sieci ruszyła fala komentarzy - jedni chwalą, drudzy piszą o profanacji. - Metallica sama słynie z coverów. Nie przesadzałbym z "szarganiem świętości" - mówi portalowi Gazeta.pl znany dziennikarz muzyczny Paweł Sito.
 

.

Tym właśnie wykonaniem przeboju Metalliki, który wszedł już do kanonu rocka, Edyta Górniak wywołała w sieci wielką kłótnię. Fani i antyfani spierali się o to, czy wokalistka, kojarzona z zupełnie innym repertuarem, powinna w ogóle śpiewać piosenkę legendy metalu. Ludzie kłócili się o wszystko: interpretację, aranżację i sam śpiew. Ulrich [Lars Ulrich, perkusista Metalliki - red.] już pewnie pisze pozew. Pastisz jakich mało - kpili internauci na Wykopie.

Do Edyty: "Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść!"

Profil Edyty Górniak na Facebooku rozgrzał się od komentarzy: "'Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść', jak śpiewa Grzegorz Markowski. Już najwyższa pora! Jak można było tak sprofanować 'Nothing else matters'? NIGDY nie słyszałem gorszego wykonania" - napisał Kuba Misiak.

"Naucz sie slow do kawalka metallica - nothing else matters i nie waz sie wiecej go zbeszczescic bo tak mozna to nazwac to co zrobilas z tym pieknym kawalkiem [pisownia oryg. - red.]" - krytykował Karol Jabłoński.

Sito: Nie przesadzałbym z tym "szarganiem świętości"

- Ja się na początku przyznam, że wersji Edyty nie słyszałem, więc jej wykonania oceniać nie będę. Ale niezależnie od tego w przypadku Metalliki nie przesadzałbym z tym szarganiem świętości - mówi portalowi Gazeta.pl Paweł Sito, dziennikarz muzyczny, obecnie redaktor naczelny "Machiny" i prowadzący programy w radiowej "Trójce" i TOK FM.

- Metallica słynie m.in. z tego, że wykonuje często utwory innych artystów. Ba, coverem jest jeden z jej największych przebojów! ["Whiskey In The Jar" zespołu Thin Lizzy - przyp. M. G.] - tłumaczy Sito. - Akurat ten zespół można moim zdaniem przerabiać do woli - mówi nam były szef Radiostacji.

"To, co zrobiła Edyta, nazywa się Własną Interpretacją utworu"

Były też głosy poparcia. "Edyta zaśpiewała cudownie, brawo, tekst też Edyta umiała, przecież z kartki nie śpiewała. Zapomnieć w stresie każdy może, tylko trzeba być człowiekiem, żeby to zrozumieć" - napisała Alicja Anna. "Wreszcie ktoś zaśpiewał ten smętny numer z jakimś polotem" - wtórował jej Kamil Ziętkiewicz.

Sporo głosów podkreślało, że "porównywanie tych dwóch wykonań jest bezsensem": "To, co zrobiła Edyta, nazywa się Własną Interpretacją utworu, i włożyła w ten utwór więcej serca niż każdy z was, nawet razem śpiewając w chórku" - pisał Rafal Zygula.

"Są pewne 'świętości', których zbrukać nie można"

Z chaosu opinii wyróżniały się te podkreślające, że "są pewne 'świętości', których zbrukać tak nie można, no po prostu nie", oraz te, które dystansując się od emocjonalnej oceny występu Górniak, podkreślały jej profesjonalizm.

"Aranż fajnie skombinowany, kilka 'zawyć' i innych wariacji też fajnych. W oryginale to piosenka mruczana/wyta/krzyczana na trzech prostych akordach, to aż się prosi o jakieś kombinowanie ze strony innych wykonawców - i tu nie jest to źle zrobione, według mnie wręcz dobrze" - pisał na facebookowym forum Faktoidu Norman Pepe Ptaszyński.

"Każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o muzyce, przyzna, że to jest dobre wykonanie. A piszę to, choć nie cierpię Edytki G.!" - wtórował mu inny internauta. Kto ma rację - obrońcy czy krytycy Górniak - w dużej mierze zależy od gustu i czysto subiektywnego odbioru muzyki. Warto jednak na pewno przypomnieć oryginał. Zresztą, także na YouTube na stronie z tą piosenką Polacy zaznaczyli swoją obecność.

 

-= metallica

DOSTĘP PREMIUM