6-godzinna akcja ratunkowa GOPR. Uratowano 40-letniego turystę

Po ponad sześciu godzinach zakończyła się akcja ratownicza Podhalańskiej i Krynickiej Grupy GOPR. Około 16.30 ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali zgłoszenie, że w rejonie Czeremchy znajduje się wychłodzony mężczyzna.

40-letni turysta z okolic Krakowa wybrał się niebieskim szlakiem na Przehybę. - Do wycieczki był dobrze przygotowany, poruszał się na rakietach śnieżnych, jednak brakło mu sił, czyli przecenił swoje możliwości - mówi szef wyprawy Podhalańskiej Grupy GOPR ratownik Tomasz Zachwieja.

Mocno wychłodzonego mężczyznę znalazła wędrująca do schroniska kobieta, która jak relacjonują ratownicy, "bardzo dobrze zaopiekowała się tym panem". - Została przy nim do końca akcji, dała mu ciepłe pakiety, jakieś ubranie, rozpaliła ognisko - przez to nie wychłodził się do końca - dodaje Tomasz Zachwieja.

Na ratunek, brnąc w głębokim śniegu, z pomocą skuterów śnieżnych, wyruszyły dwie grupy ratowników. Grupa Podhalańska wyruszyła niebieskim szlakiem ze Szczawnicy, druga Krynicka grupa wyruszyła ze schroniska na Przehybie. Po mniej więcej czterech godzinach ratownicy dotarli do poszkodowanego.

Po udzieleniu turyście niezbędnej pomocy został przetransportowany do Szczawnicy, gdzie został przebadany przez lekarza. W Pieninach panują bardzo trudne warunki do uprawiania turystyki. Pokrywa śniegu sięga 80 cm, jednak wiejący wiatr utworzył zaspy dochodzące do prawie dwóch metrów. Szlaki są nieprzetarte, często niewidoczne, jedyną możliwością w miarę bezpiecznego poruszania się są narty skitourowe lub rakiety śnieżne. Jednak najważniejszy pozostaje umiar i realna ocena swoich możliwości.

DOSTĘP PREMIUM