Naukowcy kolekcjonują odciski ust. Chcą stworzyć profesjonalny system pomocny w wykrywaniu przestępców 

Nasze usta, podobnie jak odciski palców, posiadają cechy charakterystyczne, po których można nas zidentyfikować. Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego chcą to zmienić. Prowadzą badania nad unikatową metodą komputerowej identyfikacji odcisków czerwieni wargowej pochodzących z miejsca przestępstwa.

Odciski ust mogą stanowić cenne źródło wiedzy w kryminalistyce, obok odcisków ucha czy nosa. Ale w Polsce, ze wszystkich śladów biometrycznych, tylko odciski palców analizowane są komputerowo. Analiza pozostałych śladów jest wykonywana metodą sprzed kilkudziesięciu lat; za pomocą kartki papieru, długopisu i ołówka. Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego chcą to zmienić. Prowadzą badania nad unikatową metodą komputerowej identyfikacji odcisków czerwieni wargowej pochodzących z miejsca przestępstwa.

Doktorant Instytutu Informatyki Uniwersytetu Śląskiego Łukasz Smacki do celów badawczych stworzył bazę danych zawierającą 200 odcisków warg od 50 osób. - To są odciski ust mojej rodziny, moich studentów, kolegów z pracy i wszystkich znajomych - śmieje się Smacki.

Każde usta są inne

Pobranie odcisku ust od podejrzanego nie jest skomplikowane. Łukasz Smacki prezentuje: najpierw wargi smaruje kremem kosmetycznym; po wchłonięciu, na niewielki wałek tzw. chelioskopijny, nakłada kartę papieru i zdejmuje odcisk. Następnie rozprowadza specjalnym pędzelkiem na kartce proszek daktyloskopijny, który ukazuje niewidoczny dotąd obrys ust. Na koniec zabezpiecza kartkę. Można zobaczyć, że dwa odciski pobrane od tej samej osoby wyglądają trochę inaczej. Dlatego od podejrzanych powinno się pobrać około 10 takich śladów. Widać jednak, że układ bruzd i linii są podobne.

Analiza danych jak na filmach

Obecnie, w kryminalistyce, porównanie odcisków ust zajmuje kilka miesięcy. Dzięki metodzie komputerowej, nad którą pracuje zespół z Uniwersytetu Śląskiego czas oczekiwania na wynik ma skrócić się do kilku dni lub nawet godzin.

Metoda doskonale pasuje do obrazów, jakie znamy z filmów akcji, a które w polskich laboratoriach kryminalistycznych nie funkcjonują. Wystarczy skan odcisku pobranego z miejsca przestępstwa. Następnie jest on otwierany w programie do identyfikacji. System porównuje je z pobranymi odciskami ust podejrzanych. Sprawdza rozwidlenia, delty, bruzdy, które występują na ustach. Analizując wiele cech tych obrazów, zawęża liczbę podejrzanych.

Przestępca w rękawiczkach, ale z papierosem też zostawia ślady

Zdaniem Łukasza Smackiego system nie jest w pełni doskonały ze względu na elastyczność ludzkich ust. Prowadzone badania dały naukowcom skuteczność na poziomie 91,1 procent. A to jest już dużo. Tego typu metody, jak podkreśla naukowiec, nie znajdziemy też w innych krajach europejskich.

W Polsce, według badacza, jest około 10 spraw rocznie, podczas których zabezpiecza się odcisk ust. Przestępcy zostawiają go na niedopałkach, szklankach, puszkach, jedzeniu. Liczba cech charakterystycznych warg zależna jest od osoby. Może to być nawet 1200 indywidualnych cech, a im większe usta, tym jest ich więcej.

- Usta ze wszystkich śladów biometrycznych są największym wyzwaniem. Wyszedłem z założenia, że jeżeli uda mi się opracować skuteczną metodę porównania odcisków ust, pozostałe ślady będą bułką z masłem - uzasadnia prowadzone badania Łukasz Smacki.

Z miejsca przestępstwa można pobrać niemal wszystko. Badacz opisuje przykład włamywacza z USA, który, zdawało się, że nie zostawiał śladów. Jeden z techników kryminalistyki wypatrzył jednak na drzwiach odcisk ucha. To był przełom w śledztwie. Okazało się, że złodziej zostawił takie same ślady także w innych miejscach włamań. Za każdym razem przed kradzieżą, przykładał ucho do drzwi i nasłuchiwał, czy ktoś nie jest w środku.

W przypadku warg nawet powiększenie ust w gabinecie kosmetycznym nie powinno zmienić wyników analizy porównawczej. Ekspert jest w stanie potwierdzić wykonanie takiego zabiegu. - Układ linii jest taki sam, tylko mogą być one w większych odległościach od siebie - wyjaśnia Łukasz Smacki.

Stworzony program komputerowy będzie można wdrożyć w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji dopiero po dużo dokładniejszych testach oraz przy osiągnięciu bardzo wysokiej skuteczności. Aby było to możliwe, na dokończenie badań w przeciągu trzech lat potrzeba ok. 4 mln zł.

DOSTĘP PREMIUM