Paralotniarz spadł na drzewo. Wisiał 10 godzin

W nocy GOPR-owcy uratowali paralotniarza z Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku, który ?wylądował na drzewie?. Zanim nadeszła pomoc, mężczyzna spędził 10 godzin 20 metrów nad ziemią.

Przelot paralotnią był prezentem od dziewczyny. Do zdarzenia doszło w lesie niedaleko Jodłownika. Strażacy zgłoszenie w tej sprawie dostali wczoraj około godz. 20.30. - Już wtedy od czterech godzin znajomi paralotniarza próbowali go ściągnąć. Bezskutecznie - mówi Gazeta.pl Arkadiusz Kleban z dzierżoniowskiej straży.

- Wysokość była zbyt duża. Sosna miała ponad 20 metrów. Musieliśmy wzywać GOPR, bo nie mogliśmy go stamtąd ściągnąć - opowiada strażak. W akcji uczestniczyły cztery zastępy straży.

Paralotniarza udało się w końcu ściągnąć na ziemię za pomocą sprzętu alpinistycznego po godzinie 2 w nocy. Mężczyzna cały czas był przytomny, szczęśliwie nie odniósł żadnych obrażeń.

DOSTĘP PREMIUM