Czy rząd nie panuje nad trzecim sektorem? "Kij stępiono" [SPRAWA ŚPIEWAKA]

- To nie jest tak, że nadzór się nie odbywa - mówił o organizacjach pożytku publicznego dr Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego. - To, że mamy kij na OPP, nie znaczy, że nie będziemy mieli różnych incydentów - podkreśliła dr Magdalena Arczewska z UW. Eksperci rozmawiali w Radiu TOK FM o sytuacji trzeciego sektora po ujawnieniu nieprawidłowości wokół Fundacji Kidprotect.

- Gdyby dotychczasowe zasady były przestrzegane, sektor nie miałby problemów - podkreślił Krzysztof Więckiewicz z Departamentu Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Gość Radia TOK FM tłumaczył, że nadanie statusu organizacji pożytku publicznego (OPP) wymaga spełnienia wielu kryteriów, w tym podawania do publicznej wiadomości sprawozdania. Jego niezłożenie ma skutkować utratą możliwości pozyskiwania 1 proc., a nawet samego statusu OPP. - Jest więc kij i jest marchewka - mówił Więckiewicz, dodając, że spośród 8 tys. OPP 1,5 tys. z nich pozbawiono możliwości ubiegania się o 1 proc. podatku, zaś 500 w ogóle utraciło swój status.

- Wymóg dwuletniego stażu działania w sferze pożytku publicznego i możliwość odebrania statusu OPP wprowadzono niedawno - kontrował dr Makowski. - W 2010 roku 2,5 tys. OPP nie złożyło sprawozdań. Powstało wielkie larum, w końcu minister Fedak przedłużyła okres składania sprawozdań. Kij stępiono - tłumaczył Makowski. Dodał także, że 40 największych organizacji, które zbierają pieniądze za pomocą subkont, to "dramatyczne wypaczenie idei 1 proc.". - To nie jest przekazywanie pieniędzy na działalność organizacji, ale zaspokajanie potrzeb osób fizycznych. To nie buduje ani zaufania do organizacji, ani ich potencjału.

"Rząd nie panuje nad sprawozdawczością i nie egzekwuje sankcji"

Prowadzący audycję Cezary Łasiczka przypomniał sprawę Fundacji Rosa. Zebrała ona ponad 6,6 mln zł, z czego 3 mln przeznaczono na kampanię informacyjną. - Teraz mamy inną sprawozdawczość, ona jest upubliczniona na stronie www.pozytek.gov.pl. Tam może zajrzeć każdy podatnik, by sprawdzić, na co został przekazany 1 proc. - argumentował Więckiewicz. - Po to jest ta wiedza, żeby podatnik wyciągał z tego wnioski i następnym razem nie przekazywał pieniędzy nierzetelnym organizacjom.

- To nie jest tak, że nadzór się nie odbywa - przyznał Makowski. - W Instytucie Spraw Publicznych, w którym wcześniej pracowałem, w ciągu roku przeszliśmy z siedem kontroli - opisywał. - Dodatkowo kontrolują sponsorzy - podkreśliła dr Arczewska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. - Nie ma możliwości zdefraudowania 150 tys. zł ze środków publicznych - dodała socjolożka. - Problem leży w nadzorze, nie kontroli. Resorty nie panują nad sprawozdawczością i nie egzekwują sankcji - powiedział Makowski.

- Mimo wszystko należy wspierać trzeci sektor, tylko roztropnie - zaapelowała Arczewska. - Każdemu, kto chce przekazać 1 proc., radziłabym, by wszedł na stronę organizacji, którą chce wesprzeć - dodała. Więckiewicz przyznał, że duże organizacje są w uprzywilejowanej pozycji, jednak widać początek zmian: - Znam przykłady obywatelskich koalicji, które informują, które OPP warto wesprzeć. One dają rozeznanie lokalnego kontekstu.

DOSTĘP PREMIUM