Będzie się opłacało kraść? Sejm chce zmian w prawie ws. drobnych kradzieży

Paczka kawy, nożyków do golenia, kosmetyków - to częste dziś przypadki drobnych kradzieży. Czy za "drobne" uznamy kradzieże rowerów, komórek, używanych laptopów? Tak, jeśli Sejm podniesie próg między wykroczeniem a przestępstwem z 250 zł do 1 tys. Zmianę tę, wśród wielu innych, przewiduje nowelizacja procedury karnej. Debata nad projektem już trwa - pisze "Gazeta Wyborcza".

O podniesienie progu, od którego liczymy przestępstwo, wystąpił do ministra sprawiedliwości komendant główny policji Marek Działoszyński. Prokurator generalny też był za, bo przestępstwo zawsze angażuje prokuraturę, a wykroczenie wcale. "Gazeta Wyborcza" o sprawie pisała już przed rokiem. Oto kilka nieopłacalnych przykładów ścigania przestępstw drobnych kradzieży.

Ze sklepu w Bytomiu ktoś ukradł dyktafon wart 400 zł. Policja, by mieć bezsporny dowód, zamówiła ekspertyzę fonoskopijną (nagranych głosów). Koszty dochodzenia wyniosły 2300 zł! Inny przykład: by rozstrzygnąć, który z trzech podejrzanych ukradł komórkę z salonu, prokurator zlecił badanie śladów DNA na telefonie. Cena telefonu - 700 zł; koszt ekspertyzy - 7000 zł. Takich absurdów jest bez liku.

- Zależy nam, by prace zakończyły się w tym roku, a w 2014 r. rozwiązania weszły w życie - mówi Krzysztof Kwiatkowski (PO), szef sejmowej komisji, były minister sprawiedliwości.

Cały tekst w dzisiejszej " Gazecie Wyborczej ".

DOSTĘP PREMIUM