"Nie sądzę, by wstrząsnęła opinią publiczną" - ks. Boniecki o reformie sądownictwa

- Trybunał Konstytucyjny? Podporządkowanie władzy sądowniczej politykom partii rządzącej? Dla przeciętnego obywatela to sprawy dalekie, niemal abstrakcyjne - pisze w "Tygodniku Powszechnym" ks. Adam Boniecki. I wyjaśnia dlaczego.

Ks. Boniecki, podobnie jak wielu komentatorów zastanawia się nad tym, jak społeczeństwo odbiera forsowane przez PiS zmiany w sądownictwie. Nie ma jednak na myśli osób biorących udział w demonstracjach pod Sejmem ani w akcjach "Łańcuch Światła". 

Przeciętny obywatel czuje się bezpiecznie i nadal jest gotów głosować na PiS. Przecież – myśli sobie – żyjemy w wolnym kraju. KOD może manifestować (jeśli są ograniczenia, to natury logistycznej). Nie ma cenzury, z telewizji narodowej można się przełączyć na... cokolwiek innego

- ocenia ks. Boniecki, wymieniając dalej: "W kioskach i salonach prasowych leżą pisma od prawa do lewa – pełen wachlarz. Można dowolnie wyjeżdżać za granicę i prowadzić interesy w innych państwach".

"Obywatel-katolik doceni"

Jego zdaniem "obywatel-katolik doceni, że władza, w przeciwieństwie do dawnych liberałów, szanuje Kościół katolicki i - jak pisze - "wspiera radiostację, z której rozbrzmiewa jedyny głos katolicki w naszym domu". 

A Trybunał Konstytucyjny? A podporządkowanie władzy sądowniczej politykom partii rządzącej? A dzielenie Polaków na różne, antagonizowane wobec siebie "sorty"? ... Dla przeciętnego obywatela to sprawy dalekie, niemal abstrakcyjne

- komentuje ks. Boniecki. 

Przeczytaj także: ''To jest komuna, tylko nie czerwona, a czarna. Trwa budowa państwa policyjnego''

"Żeby to choć lwy były"

Duchowny podkreśla: - Rzecz w tym, by związanie poczynań władzy publicznej ze sprawiedliwością nie zależało od każdorazowego posiadacza władzy.

Przecież sprawujący ją nie są wolni od wszelkiego rodzaju namiętności i bywa, że zamiast dbać o dobro wspólne, zabiegają po prostu o władzę dla niej samej. A często będąc stroną w konfliktach społecznych, wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję

Boniecki cytuje również angielskiego filozofa Johna Locke: "Uznanie absolutnego suwerena oznacza, że ludzie są tak głupi, iż dążąc do uniknięcia szkód wyrządzanych im przez tchórze czy lisy, będą zadowoleni i będą się czuć bezpiecznie, kiedy pożrą ich lwy".

- Żeby to choć lwy były - podsumowuje na koniec. 

Cały tekst w najnowszym wydaniu „Tygodnika Powszechnego”.

Ujazdowski 'ewangelicznym' językiem wyjaśnia, co zmieni PiS w sądach

DOSTĘP PREMIUM