Setki psów straci dach nad głową przez decyzję gmin. "Sytuacja jest tragiczna"

Słynne schronisko dla psów w Krzesimowie, dzięki któremu setki zwierząt znalazły nowy dom, czeka likwidacja. Zostało zaledwie klika miesięcy na znalezienie domu dla czworonożnych podopiecznych.

Placówka dla czworonogów funkcjonuje na terenie, który od 2002 jest dzierżawiony od Nadleśnictwa w Świdniku. - Pierwsza umowa zawarta była z lubelskim Animalsem, bo on przez pierwsze 5 lat prowadził schronisko. Później umowy zawierane były na okresy dwuletnie - mówi Maja Gulanowska, inspektor terenowy świdnickiego stowarzyszenia opieki nad zwierzętami i wolontariuszka tego schroniska.

Już w 2016 roku Nadleśnictwo zapowiedziało, że to będzie ostatnia umowa. - Tłumaczyło to faktem, że tam nigdy nie powinno być schroniska, że zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, ten teren to łąki, pastwiska i lasy, przez co nie wolno tam właściwie niczego budować. To się wiąże z tym, że musieliśmy w ubiegłym roku rozebrać część murowanych boksów dla psów, zerwać utwardzenie schroniska, przez co mieliśmy inwazję szczurów. Front schroniska wygląda teraz tragicznie. Nadzór Budowlany wyznaczył granice, gdzie mogą stać psie boksy, ale duża część schroniska, ze względu na utwardzenie podłoża, musiała zostać rozebrana - wyjaśnia inspektorka. 

Winne są gminy

Maja Gulanowska tłumaczy jednak, że to nie jest tylko wina leśników. - Raczej obwiniałabym o to gminy. Schronisko w Krzesimowie od początku było rozwiązaniem prowizorycznym. Ta prowizorka trwa od 2002 roku, czyli już 15 lat. Gmina doskonale wiedziała jaka jest sytuacja. Już w 2014 roku schronisko było przepełnione. Nigdy nie było przewidziane na taką liczbę zwierząt - tłumaczyła wolontariuszka. Dodała, że schronisko miało służyć na początku tylko gminom powiatu świdnickiego, ponieważ w okolicy nie ma żadnego innego schroniska.

 Gminy, z braku innych możliwości, podpisywały umowy ze schroniskiem w Krzesimowie. Większość z nich, to gminy wiejskie, które są największym "producentem" bezdomności zwierząt. Z niektórych gmin odbieraliśmy nawet 50 psów - opowiadała inspektorka

O sytuacji wiedział też Powiatowy Inspektorat Weterynarii, ale dopiero w 2016 roku, w czerwcu wydał decyzję o tym, że schronisko nie ma prawa już przyjmować psów. - Ta decyzja powinna być wydana dużo wcześniej. Już w 2014 roku powiadomiliśmy gminy, że nie będziemy przyjmować psów - mówi inspektorka.

Chodzi o pomoc. Jakąkolwiek

Mimo tragicznej sytuacji schroniska, programy gminne dot. odławiania psów, cały czas wskazywały Krzesimów jako miejsce docelowe.

Potem było tylko gorzej. - Niektóre gminy podjęły decyzję o tzw. przetargach łącznych - na odwiezienie psów i ich utrzymanie. Stowarzyszenie prowadzące schronisko nie miało wyjścia. Chcąc mieć utrzymanie dla przebywających w schronisku psów, musiało się godzić na  przyjmowanie kolejnych zwierząt.

Problemem jest również, że są to psy dorosłe. Najmłodsze mają około 4 lat - Psy, które "odziedziczyliśmy" po lubelskim Animalsie mają nawet po kilkanaście lat - mówiła Gulanowska. - Ludzie wybierają według wieku, czasem wyglądu lub rasy.

Te starsze, niewybierane, stawały się coraz starsze, coraz trudniej znaleźć dla nich dom, dopiero od niedawna pojawiła się tendencja, że ludzie adoptują także dorosłe psy, w dużym stopniu dzięki mediom, różnym akcjom czy osobom publicznym, które też same adoptują nieatrakcyjne i niemłode psy ze schronisk, zmienia się mentalność- dodała inspektorka.

"Nie możemy siedzieć i patrzeć jak choruje"

Trudno znaleźć domy dla takich psów. - W ubiegłym roku mieliśmy 197 skutecznych adopcji, w tym roku już ponad 130. Ale nadal w schronisku przebywa ponad 200 psów. - Od dwóch lat ponad połowa z nich nie ma żadnego utrzymania. Mamy stałe umowy na utrzymanie tylko z czterema gminami. Inne gminy, z którymi mieliśmy umowy jednorazowe, powinny, po zakończeniu umowy zabrać swoje psy i umieścić je w innych schroniskach. W ciągu 30 dni - wyjaśnia Gulanowska. Tak się oczywiście nie stało. Gminy dostały powiadomienie, ile psów, z ich terenu pozostaje pod opieką schroniska. Żadna na to nie zareagowała. - Udają Greka, że niby sprzedały nam te psy - mówił a inspektorka. Dodała, że gminy nie liczą się z tym, że zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, nie ma czegoś takiego, jak jednorazowy odłów i gmina jest nadal właścicielem prawnym zwierzęcia. - Sytuacja jest tragiczna, bo obecnie płaci się nam za 93 psy, a reszta, czyli ponad setka, jest na ich utrzymaniu. Trochę zdołamy zdobyć w zbiórkach publicznych, z darowizn, ale pieniędzy brakuje na wszystko - dodała Gulanowska.


Największym problemem jest zdobycie środków na leczenie tych starszych psów. - My nie możemy siedzieć i patrzeć jak starszy pies choruje, musimy działać. Tymczasem koszty weterynaryjne są olbrzymie. Już jesteśmy zadłużeni we wszystkich lecznicach. W tej chwili mamy do zaszczepienia 30 psów. To kosztuje 700 zł. Nasz budżet na to nie pozwala - opowiadała Gulanowska.

Schronisko ma zostać zlikwidowane do końca marca.

***

Kontakt ze schroniskiem

Krzesimów Gajówka 237
21-007 Mełgiew
691 522 924

Świdnickie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami
32 1240 5497 1111 0000 5006 4065

STRONA WWW

Facebook

Całej rozmowy wysłuchać można w podkaście

Kuriozalna wymiana zdań między Wielowieyską a rzecznikiem prezydenta

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM