Fatalna sytuacja lokatorów kamienic odzyskiwanych przez Jakiego. "Ogrzewają się w centrum handlowym"

Sejm przyjął nowelizację ustawy powołującej Komisję Weryfikacyjną. Zdaniem członków komisji, chodzi o to, żeby była szybsza i sprawniejsza. Jej przewodniczący przedstawia jej działania jako pasmo sukcesów, jednak sytuacja części lokatorów nadal jest ciężka.

- Nowe przepisy umożliwiają nałożenie grzywny na Hannę Gronkiewicz-Waltz za niestawiennictwo. Kolejna zmiana jest taka, że jeżeli grzywny nie poskutkują, członkowie mogą się zwrócić się do prokuratury o przymusowe doprowadzenie przed komisję - tłumaczyła w Tok FM Beata Siemieniako z Komitetu Obrony Praw Lokatorów.

Dodała też, że nowelizacja w znacznym stopniu poszerzają kompetencje komisji. - Będzie miała takie uprawnienia jak prokurator w innych procedurach administracyjnych i cywilnych. Przewodniczący komisji będzie mógł upoważniać do pewnych działań nie tylko członków Komisji, ale i pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości. To oznacza, że całe ministerstwo stanie się zapleczem do wspierania prac komisji. W drodze upoważnienia, każdy urzędnik ministerstwa może mieć uprawnienia prokuratorskie - wyjaśniała.

- W przypadku Komisji Weryfikacyjnej możemy się spodziewać pozytywnych i wymiernych skutków takich zmian. Ale jest też zagrożenie : Co będzie, jeżeli uczynimy z tego zasadę? Kolejne komisje powołane w rozmaitych sprawach również otrzymają takie uprawnienia? Politycy mają mieć nieograniczony dostęp do dokumentów na temat obywateli? - pytała Siemieniako.

- “Dziennik Gazeta Prawna” napisał, że nowelizacja może doprowadzić do sytuacji, w której osoba nieświadomie kupująca mieszkanie w reprywatyzowanej kamienicy, straci to mieszkanie. Patryk Jaki twierdzi jednak, że takich przypadków nie będzie - przypomniała prowadząca audycję Agata Kowalska.

Czytaj też: Rok pod znakiem komisji Jakiego. Przypominamy jej dokonania i kontrowersje, jakie wzbudziła

- Wg profesor Łętowskiej takie zagrożenie faktycznie istnieje. Nie rozumiem stanowiska Patryka Jakiego - mówiła Beata Siemieniako. - Wcale nie dzieje się tak, że kamienice wracają do miasta i lokatorzy są uratowani. Do tego potrzebny jest  wpis w księgach wieczystych. A tego może dokonać tylko sąd wieczystoksięgowy, który potrzebuje decyzji prawomocnej. Decyzja Komisji Weryfikacyjnej staje się prawomocna dopiero po zweryfikowaniu jej przez sąd administracyjny. Do tej pory wszystkie decyzje komisji zostały zaskarżone, a rozpatrywanie odwołań może potrwać kilka lat.  Nowelizacja ma skrócić drogę między decyzją komisji a wpisem do księgi. Bez zważania na procedurę zaskarżania decyzji.  I ktoś może w ten sposób zostać pozbawiony mieszkania - tłumaczyła.

Lokatorzy nadal są nękani

Okazuje się też, że część lokatorów z kamienic odzyskanych przez komisję Jakiego, jest w dramatycznej sytuacji.

Komitet Obrony Praw Lokatorów jest w stałym kontakcie z lokatorami z ulic Nowogrodzkiej 6 A i Poznańskiej 14. Z jego informacji wynika, że w mieszkaniach jest  9 stopni Celsjusza, nie ma ciepłej wody, remont generuje trudny do zniesienia hałas, a żeby się ogrzać mieszkańcy chodzą do centrum handlowego.

- Właścicielem nadal formalnie jest Fenix, a nie miasto, może więc dalej wypowiadać umowy, podwyższać czynsze i zarządzać nieruchomością - tłumaczy Beata Siemieniako.

Jak się okazuje, Fenix jest zobligowany przez  Inspektora Nadzoru Budowlanego do wyremontowania kamienic.

- Często jest tak, że remont, który teoretycznie ma podnieść standard mieszkania, pogarsza go, podnosi czynsz i wypędza lokatorów. Mamy prawo, które teoretycznie chroni lokatorów, ale nie jest egzekwowane. Zawodzi prokuratura. Prowadzi co prawda postępowanie, ale nie ma zarzutów, aktu oskarżenia. Lokatorzy nie mogą dochodzić żadnego zadośćuczynienia z faktu, że są nękani - mówiła Siemieniako.

Całej rozmowy posłuchasz tu:

"Chętnie powiem, co wiem o reprywatyzacji. Ale nie zamierzam tej obrazy znosić"

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM