"Samokrytyka" byłego wykładowcy UŁ po ustawie PiS o IPN. "Uprzejmie donoszę"

- Żadna ustawa czy inny akt prawny nie zmieni ani rzeczywistości historycznej ani ludzkiej natury - napisał na Facebooku były wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Paweł Schmidt opublikował w internecie ironiczną samokrytykę po przegłosowaniu przez posłów PiS nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

- Uprzejmie donoszę, że w swoim życiu zawodowym wielokrotnie złamałem przepisy Art. 55 a. 1 ustawy o IPN - rozpoczyna swój wpis Paweł Schmidt. Następnie przyznaje, że wielokrotnie mówił studentom o zbrodniach dokonywanych przez Polaków, "nie rozumiejąc najwyraźniej, że Polacy są jedyną wspólnotą złożoną jedynie z prawych i uczciwych ludzi". 

Przeciwko nowelizacji protestuje m.in. Ambasada Izraela. Zdaniem władz Izraela Polska próbuje zakazać mówienia o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust. IPN uspokaja z kolei, że nikt nie będzie karany za mówienie prawdy o polskich zbrodniach, a nowelizacja nie ograniczy wolności słowa ani badań naukowych.

- Opowiadałem i pisałem o morderstwach dokonywanych przez bohatera narodowego Józefa Kurasia „Ognia”, których dopuścił się na mieszkańcach Spisza czy na powracających z Dachau więźniach żydowskich, o mordzie w Jedwabnem i innych pogromach ludności żydowskiej. Błądziłem mówiąc o akcji „Wisła” i innych prześladowaniach ludności rusińskiej przed i po II wojnie światowej, jako systemowych działaniach państwa polskiego. Ba, wspominałem także o polskim obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej - "kaja się" były wykładowca. 

- W każdym narodzie można znaleźć bohaterów i zbrodniarzy, a wybory dokonywane przez ludzi w sytuacji wojny trudno oceniać z perspektywy doświadczeń życia spędzonego w pokoju - podsumowuje Paweł Schmidt.

Według znowelizowanej ustawy, która trafiła do Senatu, kara pozbawienia wolności do lat 3 ma grozić każdemu, kto "publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne". Taka sama kara grozi osobie, która "rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni", a nowelizacja nie ograniczy wolności słowa ani badań naukowych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM