Zostali uniewinnieni, teraz sami donoszą do prokuratury. Ekolodzy chcą ukarania nadleśniczego z Hajnówki

Aktywiści protestujący przeciw wyrębom w Puszczy Białowieskiej chcą, by odpowiedzialni za cięcia leśnicy stanęli przed sądem. Do prokuratury trafiło doniesienie w sprawie nadleśniczego nadleśnictwa Hajnówka.

Według ekologów, nadleśniczy zarządzając cięcia na masową skalę przekroczył swoje uprawnienia, spowodował też znaczącą szkodę w środowisku przyrodniczym. Dlaczego? :

- Przez cały ubiegły rok przekroczył czterokrotnie masę drewna, która jest zapisana w planie urządzania lasu, z czego około 40 proc. drzew było ponad stuletnich. To oznacza, że ponad 40 proc. wycinki było nielegalne - wyjaśnia Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska.

Czytaj też: "Stan wyższej konieczności". Ekolodzy z Puszczy Białowieskiej uniewinnieni

Winy swojego podwładnego nie widzi dyrektor generalny Lasów Państwowych Andrzej Konieczny. Jego zdaniem, cięcia były konieczne, by walczyć z kornikiem, który się rozmnożył, bo wcześniej nie podjęto odpowiednich kroków.

Gdyby Puszcza Białowieska była chroniona i zarządzana w sposób zrównoważony, czyli równoważący wszystkie strony, ekologów, leśników, mieszkańców, turystów, to byśmy nie doprowadzilibyśmy do takiej sytuacji.

Zdaniem dyrektora winni są ekolodzy oraz ministrowie środowiska za rządów PO PSL, którzy radykalnie ograniczyli wyręby w Puszczy.

"Przypominał dzika". Myśliwi, którzy postrzelili człowieka zazwyczaj tłumaczą się tak samo

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM