Katowiczanie pokazali klasę. Chcieli skorzystać z niedziałającego toru, więc go posprzątali

Mieszkańcy Katowic pokazali klasę. Samodzielnie zabrali się za sprzątnięcie niedziałającego toru saneczkowego, a miasto im w tym pomogło.

Tor saneczkowy w parku Kościuszki w Katowicach to miłe wspomnienie z dzieciństwa wielu katowiczan. Jednak od wielu lat nie był sprzątany i jeżdżenie po nim na sankach było po prostu niebezpieczne. Jarosław Kopciuch wziął sprawę w swoje ręce i przekonał urzędników, że warto ponownie uruchomić tę atrakcję dla dzieci.

Urzędników nie trzeba było długo namawiać. W sprawę zostali zaangażowani: Zakład Zieleni Miejskiej, Katowickie Wodociągi i Straż Pożarna. - Pomysł mieszkańca nas zafascynował i postanowiliśmy go wesprzeć rękami i nogami - mówi rzeczniczka Katowickiego Urzędu Miasta Ewa Lipka.

Czytaj też: W Warszawie nie da się oddychać, a wiceprezydent pełen optymizmu: Ten problem maleje


-  W czynie społecznym razem z grupą znajomych wzięliśmy ze sobą grabie łopaty i worki na śmieci i oczyściliśmy tor - tłumaczył Kopciuch.


Uroczyste oddanie toru do użytku nastąpi w najbliższą sobotę o 10.00.

DOSTĘP PREMIUM