Uczniowie przeszli ulicami Gdańska w "Marszu ponad podziałami". Kuratorium chce wyjaśnień ws. skróconych lekcji
Reporter TOK FM Paweł Radzewicz relacjonował, że w manifestacji brało udział około półtora tysiąca osób. Akcja to pomysł uczniów trójmiejskich szkół. Jak mówiła jedna z organizatorek, Julia Borzeszkowska, to marsz "przeciwko nienawiści".
Marsz rozpoczął się pod gdańskim Dworem Artusa od odtworzenia utworu Kultu Arahja rozpoczynającego się od słów Mój dom murem podzielony i odczytania wiersza Rafała Bryndala pt. Szacunek. Następnie młodzi ludzie przemaszerowali ulicami miasta na plac Solidarności, gdzie pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców wygłosili swoje postulaty.
Żądań było w sumie 21 na wzór postulatów z Sierpnia 80 roku. Znalazł się wśród nich m.in. apel "o podwyższenie poziomu debaty publicznej". Zwrócono się też do polityków "o zaprzestanie celowego pogłębiania podziałów społeczeństwa" i wystąpiono z żądaniem "niezależnych, obiektywnych mediów publicznych".
Wiele uczestników marszu niosło flagi Gdańska, pojawiły się też tęczowe flagi i baner Amnesty International. Niektórzy przynieśli także z sobą własne banery z hasłami, a wśród nich "Solidarnie przeciwko przemocy". Po drodze skandowano hasła: "Oto nasze jest zadanie, między sobą pojednanie" oraz "Solidarność".
Postulaty mają zostać wysłane do prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Morawieckiego oraz marszałków Sejmu i Senatu.
To nie wagary
Marsz popierają władze Gdańska. Wiceprezydent miasta Piotr Kowalczuk apelował wczoraj (we wtorek) do nauczycieli, by przyjmowali usprawiedliwienia napisane przez rodziców uczniów, którzy chcą wziąć udział w manifestacji.
Kuratorium chce wyjaśnień
Jednak innego zdania jest kuratorium oświaty. Chce wyjaśnień od dyrektorki III LO w sprawie skrócenia dzisiejszych lekcji. - No muszę się wytłumaczyć. Skróciłam je dlatego, że uczniowie poinformowali mnie, że robią taki marsz. Na pytanie, dlaczego odbędzie się on w czasie lekcji, odpowiedzieli, że to taka forma protestu - tłumaczyła reportowi TOK FM Bożena Ordak, dyrektorka III LO. Zapewniała, że lekcje odbyły się, tylko trwały krócej. - Napisze wyjaśnienie, uważam, że byłoby błędem nie docenić inicjatywy młodych ludzi - dodawała Ordak.
- To była troska o bezpieczeństwo uczniów. Telefoniczne pytania dotyczyły tego, czy zostały dopełnione formalności, czy o skróceniu lekcji powiadomiono rodziców itp. Dziwię się, że standardowym pytaniom, przypisuje się złe intencje - skomentowała Kurator Oświaty Monika Kończyk.
Czytaj też: Wiceprezydent Gdańska spotkał się z matką zabójcy Pawła Adamowicza. "Oni też przeżywają swój dramat">>>