Nauczyciele grożą zaostrzeniem działań." Jednodniowy strajk niczego nie załatwia"

PiS przed wyborami obiecuje 500 plus także na dziecko, "trzynastkę" dla emerytów i obniżenie podatku PIT. - Jeżeli stać nas na to, żeby wydali tyle miliardów złotych dla jednych, drugich, trzecich, to domagamy się, żeby pomyślano także o nas - mówi Sławomir Broniarz z ZNP.

Nie jeden, a kilka dni może potrwać strajk w szkołach. Po sobotnich obietnicach PiS Związek Nauczycielstwa Polskiego grozi zaostrzeniem działań. Nauczyciele pytają, skąd rząd ma pieniądze na realizację pomysłów, które przedstawiono na konwencji, skoro sami słyszeli, że na spełnienie ich żądania - 1000 zł podwyżki - w budżecie brakuje.

Przypomnijmy, że PiS chce wprowadzić m.in. 500 plus na każde dziecko oraz "trzynastkę" dla emerytów.

Na razie nauczyciele dostali od 121 zł do 166 zł. We wrześniu mają obiecane kolejne 5 procent.

Szef ZNP Sławomir Broniarz ubolewa, że wśród obdarowanych grup nie ma nauczycieli.

- Dlaczego państwo i pan premier Mateusz Morawiecki, który mówi o rozwoju, o przyszłości, o proeuropejskości pomija sektor edukacji - podkreśla Broniarz.

Czytaj też: Strajk nauczycieli coraz bardziej prawdopodobny. "Solidarność" także przystępuje do sporów zbiorowych

Propozycje polityków PiS-u tylko mobilizują nauczycieli do aktywniejszych działań:

- Nauczyciele mówią wprost: jeżeli stać nas na to, żeby wydali tyle miliardów złotych dla jednych, drugich, trzecich, to domagamy się kategorycznie tego, żeby pomyślano także o nas - zaznacza przewodniczący ZNP.

Odpowiedź może być bolesna. Związek za tydzień podejmie decyzję o terminie strajku. Pod uwagę brane są daty kwietniowych egzaminów gimnazjalisty i ósmoklasisty. - Jednodniowy strajk niczego nie załatwia - uważa Sławomir Broniarz. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM