Rząd zmniejszył subwencję dla Śląska. "Jak PiS transferował naszego radnego, to miały być korzyści dla regionu"

Rząd Prawa i Sprawiedliwości zmniejszył subwencje regionalną i oświatową dla województwa śląskiego o 39 milionów złotych. Radni opozycji w sejmiku wojewódzkim są oburzeni.
Zobacz wideo

W poniedziałek radni śląskiego sejmiku wojewódzkiego musieli przyjąć korektę założonego na ten rok budżetu. Zmiany uwzględniają mniejsze niż pierwotnie kwoty subwencji oświatowej i regionalnej - łącznie o blisko 39 mln zł. Marszałek województwa Jakub Chełstowski z PiS tłumaczył, że wystąpił do Ministerstwa Finansów o zajęcie stanowiska w zakresie wyliczeń subwencji. - Myślę, że Ministerstwo Finansów nam to wyjaśni, jakie są aspekty (...), że to nie tylko kwestie czyjegoś widzimisię, ale algorytmów, wyliczeń. Poczekajmy na tę odpowiedź - wezwał.

Były wicemarszałek Michał Gramatyka przekonuje, że utrata tych pieniędzy to poważny problem dla budżetu województwa. - Zadłużenie województwa będzie rosło albo utrzymywało się na tym samym poziomie – prognozuje Gramatyka.

Opozycja przypomina, że powyborczy transfer Wojciecha Kałuży z Koalicji Obywatelskiej do PIS miał zapewnić rozwój regionu. - Miało być podobno lepiej finansowo, jak PiS transferował naszego radnego. Ponoć miało się to wiązać z dużymi korzyściami dla regionu - mówi gorzko radny KO i członek komisji Skarbu Marek Kopel.

Opozycja zgłosiła projekt stanowiska, by sejmik wyraził "stanowczy sprzeciw dla ograniczania subwencji dla regionu". Nie trafił on jednak do porządku obrad.

Przypomnijmy, radny Wojciech Kałuża tuż po wyborach samorządowych zawarł porozumienie programowe z prawicą i tym samym zapewnił PiS większość przed pierwszą sesją sejmiku. Został potem wybrany drugim wicemarszałkiem tego regionu. Politycy KO mówili o "oszustwie i haniebnym sprzedaniu się PiS". Sam radny Kałuża tłumaczył się, że postąpił w taki sposób, bo "chciał realizować swój program dla Śląska".

DOSTĘP PREMIUM