Szef ZNP o wypowiedzi ministra Szczerskiego. "Seksistowska i niefortunna"

- Nie zależy nam na tym, żeby uczniowie przeżywali stres z powodu egzaminu. O strajku mówimy ponad miesiąc przed. Na pewno piłka leży po stronie Anny Zalewskiej, minister edukacji - mówił w Analizach TOK FM Sławomir Broniarz, szef ZNP.
Zobacz wideo

8 kwietnia szkoły mogą stanąć. Na ten dzień Związek Nauczycielstwa Polskiego zaplanował początek strajku w oświacie, który ma potrwać do odwołania. A to oznacza, że akcja może zakłócić przebieg egzaminów gimnazjalisty i ósmoklasisty, które mają być przeprowadzone między 10 a 17 kwietnia. Resort edukacji mówi o "destrukcyjnych działaniach" związku i wciąż ma nadzieję, że do najgorszego nie dojdzie. Nauczyciele domagają się większych podwyżek. Do 25 marca odbędzie się referendum strajkowe w tej sprawie.

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, musiał zmierzyć się z pytaniem jednej ze słuchaczek Analiz TOK FM. - Czy może pan obiecać, że przez protest żaden uczeń nie będzie musiał powtarzać klasy czy przystępować do egzaminu w 2020 roku?- pytała Broniarza w imieniu słuchaczki Agata Kowalska.

Szef ZNP przekonywał, że "nie ma takiego nauczyciela, któremu zależałoby, żeby dziecko przez niego cierpiało". - Nie zależy nam na tym, żeby uczniowie przeżywali stres z powodu egzaminu. O strajku mówimy ponad miesiąc przed. To okazja dla wszystkich stron, żebyśmy wspólnie szukali rozwiązania tego problemu. Na pewno piłka leży po stronie Anny Zalewskiej, minister edukacji – mówił Broniarz.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej wiceszef MEN Maciej Kopeć ocenił, że zapowiadany przez związek strajk "może zakłócić przebieg egzaminu". - Każde zakłócenie naprawdę będzie wydarzeniem niespotykanym – mówił. Pytany o możliwość ewentualnej zmiany terminu egzaminu wskazał, że Prawo oświatowe nie przewiduje takiego rozwiązania. Broniarz komentował, że "rolą ZNP nie jest rozwiązywanie tego problemu". - Związek jest zainteresowany tym, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Spora grupa egzaminatorów mówi, że nie przystąpi do sprawdzania prac, chociaż MEN podniósł stawki. Proszę pamiętać, że ustawy w tym kraju zmienia się w ciągu dwóch godzin i to te dużo ważniejsze, niż edukacyjne – tłumaczył szef ZNP.

Agata Kowalska pytała Sławomira Broniarza o sobotnią wypowiedź doradcy prezydenta Andrzeja Dudy. Krzysztof Szczerski, pytany o pensje nauczycieli, stwierdził, że "nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie". Jak sugerował w rozmowie w Trójce, przedstawiciele tego zawodu mogą po prostu mieć dzieci i dzięki temu zasilać domowy budżet pieniędzmi z programu 500 Plus. - Minister chyba nie miał dobrego dnia. To seksistowska i niefortunna wypowiedź – komentował Sławomir Broniarz. Jak dodawał, obrażana ona nie tylko nauczycieli, ale także wszystkich, którzy mają potomstwo. - Dzieci ma się z poczucia miłości,a nie żeby zarobić 500 plus. Ci starsi nauczyciele, którzy nie mogą tego pobierać, to mają iść z kapeluszem pod pałac prezydencki po pieniądze? Tego rodzaju uwaga jest, delikatnie mówiąc, chamska – podsumował szef ZNP.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM