Kontrowersyjna ankieta w lubelskim liceum. Biuro RPO: Nie rozumiem intencji tych pytań

Ankieta z pytaniami o poglądy polityczne rodziców, chodzenie do kościoła, modlitwy czy o sąsiada-geja trafiła do VIII liceum ogólnokształcącego w Lublinie. Wywołała spore kontrowersje wśród uczniów i działaczy społecznych.

Ankieta, o której wypełnienie zostali poproszeni maturzyści z VIII LO w Lublinie, była przeprowadzona dla Wydziału Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i niemieckiego Katholische Universitat Eichstatt-Ingolstadt. Jak można przeczytać we wstępie do ankiety, jej wyniki mają w przyszłości posłużyć się "ulepszaniu programów kształcenia młodzieży". 

 - Ankiety wywołały konsternację - nie kryje jeden z naszych rozmówców. - Pytania były co najmniej dziwne. Na przykład o to, jakie są poglądy polityczne naszych rodziców, jak często się modlimy, czy chodzimy do kościoła czy o to, czy zgodzilibyśmy się, aby muzułmanin był naszym szefem w pracy albo by zamieszkał w naszym sąsiedztwie - tłumaczy nasz informator. Uczniów, ale także rodziców, zdziwiły również pytania o aborcję czy homoseksualizm.

Są także pytania o wykształcenie rodziców, o sytuację materialną rodziny czy o frekwencję na lekcjach religii oraz oceny z religii i wiedzy o społeczeństwie. – Dla mnie ankieta była okropna. Były w niej pytania bardzo prywatne, ale też takie sugerujące odpowiedź – mówi nam jedna z osób, które ankietę wypełniały.

Dyrektorka szkoły: Nie miałam prawa odmówić

Dyrekcja szkoły nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Dyrektorka Lucyna Mądra przekonuje, że prośba o wypełnienie ankiety trafiła do szkoły od doktoranta z uczelni wyższej (księdza – przyp. red.), że cel był naukowy i szkoła nie mogła odmówić.

– Jeżeli doktorant ułożył pytania, a wydział mu zatwierdził, ja nie mam prawa interesować się treścią pytań, bo to służy nauce. Jeżeli ktoś nie wie, że badania empiryczne służą nauce, a szkoła ma obowiązek współpracować z uczelniami, to jest ignorantem – tłumaczy dyrektorka. Na nasze pytanie, czy nie miała wątpliwości odnośnie do treści pytań, odpowiada "tematyka pytań nie ma tu nic do rzeczy".

Szkoła przekonuje, że nikt nie był zmuszany do wypełnienia ankiety. Maturzyści to osoby dorosłe, a uczniowie z trzech klas maturalnych na lekcjach zostali poinformowani, że to badanie do celów naukowych i poproszono ich o odpowiedzi na pytania.

– W słowie wstępnym do maturzysty zespół badawczy wyraźnie wskazuje cel i tym się kierowałyśmy. Napisano tu, że wyniki badań w przyszłości mają posłużyć do ulepszenia programów kształcenia młodzieży. Zapoznałyśmy się oczywiście z pytaniami, są z różnych obszarów. Nie kwestionujemy tego, co interesuje naukowców – tłumaczy wicedyrektor szkoły, Dorota Wilczyńska. 

Inni dyrektorzy, inne zdanie

Dyrektor III LO w Lublinie Grzegorz Lech jest przekonany, że szkoła może odmówić udziału w badaniu. – Do nas trafiają różne ankiety, z różnych instytucji. Dyrektor decyduje, które będą przeprowadzone, a które nie. Konsultuję to ze szkolnym pedagogiem – tłumaczy nasz rozmówca.

Także Jolanta Misiak z lubelskiego Kuratorium Oświaty jest przekonana o tym, że to dyrektor odpowiada za to, co ostatecznie trafia do uczniów i w czym uczniowie biorą udział. – Dyrektor może odmówić, jeśli uzna, że są jakieś powody, dla których uczniowie nie powinni na jakieś pytania odpowiadać – tłumaczy.

Nie ma żadnego obowiązku, który wskazywałby, że jeśli o przeprowadzenie ankiet prosi uczelnia, a cel jest naukowy, to dyrektor musi się zgodzić. – Tu wszystko zależy od dyrektora. Powinien zapoznać się z ankietą i podjąć decyzję – słyszymy w Kuratorium Oświaty.

Biuro RPO ma wątpliwości

O ankietę zapytaliśmy też Annę Błaszczak-Banasiak, dyrektorkę Zespołu do Spraw Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Zdaniem pani dyrektor, pytania na tematy światopoglądowe mogą się w ankietach pojawiać i czasami się pojawiają. Jednak do tej konkretnej ankiety, w ocenie pani dyrektor, można mieć zastrzeżenia. Anna Błaszczak-Banasiak podkreśla, że przy pytaniach światopoglądowych uczniowie powinni mieć zapewnioną pełną anonimowość, a o taką – na otwartej lekcji może być trudno. – Pytania w ankiecie dotyczą kwestii wrażliwych. Wątpliwość, którą mam, dotyczy konstrukcji pytań. Nie rozumiem intencji tych pytań i nie wszystkie z nich są dla mnie jasne. Fundamentalne znaczenie ma to, że część z nich odbieram jako pytania sugerujące właściwą odpowiedź – mówi nasza rozmówczyni.

Zwraca też uwagę na coś jeszcze – czemu ta ankieta miałaby służyć? – To nie wynika wprost z samego wstępu do tej ankiety. Uważam, że badania dotyczące kwestii światopoglądowych są potrzebne, ale akurat tutaj forma tego badania nie była najlepiej dobrana – dodaje Anna Błaszczak – Banasiak. Również ona potwierdza, że dyrekcja szkoły miała prawo uniwersytetowi odmówić.

Odezwaliśmy się również do osoby wskazanej jako szef zespołu badawczego. Wysłaliśmy pytania do profesora UKSW – czekamy na odpowiedź.

Marsz Równości w Lublinie pisze o "skandalicznej ankiecie"

"Szczegółowość pytań z ankiety budzi nasze największe zaniepokojenie, a także obawy co do tego, gdzie zostaną użyte. Pytania brzmią jak karta przetargowa w rozmowach z politykami" – czytamy na profilu lubelskiego Marszu Równości na Facebooku.

– To ankiety wchodzące bardzo głęboko w światopogląd, jak i w sumienie osób, które je wypełniają. Ewidentnie widać, w jakim kierunku pytania z tej ankiety idą – mówi organizator lubelskiego marszu, Bartosz Staszewski.  

Marsz Równości w Lublinie opublikował całą ankietę na swojej stronie internetowej. 

 

DOSTĘP PREMIUM