Szkoła promuje "średniaków"? 21-letni Ben jest zdolny, ale matematyka jest dla niego koszmarem

Maturalny egzamin z matematyki jest szczególnie dużym problemem dla wielu uczniów z orzeczeniami o niepełnosprawności, w tym ze spektrum autyzmu. Choćby dla Bena z Krakowa, który jest pasjonatem historii i zależy mu na studiowaniu.

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, nauczanie matematyki w szkołach pozostawia wiele do życzenia. Matura z tego przedmiotu wypada słabo: w latach 2015 - 2017  średnio co szósty uczeń jej nie zdał. NIK postulowała, by matematykę zdawali na maturze tylko ci, którzy sami ją wybiorą; by - przynajmniej na jakiś czas - zawiesić ją jako przedmiot obowiązkowy.

21-letni Ben z Krakowa i jego rodzice bardzo liczyli, że Ministerstwo Edukacji Narodowej przychyli się do propozycji NIK i tak się właśnie stanie. Bo matematyka dla Bena to mur, którego nie może przeskoczyć. Chociaż jest zdolnym młodym człowiekiem, z dużą wiedzą humanistyczną (z języka polskiego czy angielskiego na ustnej maturze dostał ponad 90 procent; na pisemnej historii - 70 procent). Niestety, znów przyszło rozczarowanie - MEN odpowiedziało Najwyższej Izbie Kontroli, że obowiązkowej matematyki na maturze zawieszać nie zamierza.

Ben to tylko jeden z wielu uczniów z orzeczeniem o niepełnosprawności, dla których matematyka jest nie do przejścia, choć bardzo dobrze wypadają na egzaminach z innych przedmiotów. Chodzi m.in. o uczniów ze spektrum autyzmu (w tym z zespołem Aspergera - jak Ben), ale też np. o uczniów niewidomych czy niedowidzących.

- Polski system promuje "średniaków" - mówi Peter Moran, tata Bena. - Osoby, które dostają na maturze nieco ponad 30 procent z poszczególnych przedmiotów, zdają maturę i z takimi wynikami mogą iść na studia. Natomiast ci, którzy są wybitni w jakiejś dziedzinie - np. z historii – matury, w tym przypadku przez matematykę, zdać nie mogą. A to zamyka im dalszą drogę – dodaje Peter Moran. - To niesprawiedliwe - mówią rodzice - bo rynek pracy szuka specjalistów, fachowców w danej dziedzinie, a nie "przeciętniaków" od wszystkiego.

Ben ma Zespół Aspergera, a w związku z tym nieharmonijny rozwój. W efekcie, jak wynika z orzeczenia o niepełnosprawności, pewnych działów matematyki po prostu nie przyswaja. O ile w przedmiotach humanistycznych (w tym językowych) wypada dużo ponad przeciętną, o tyle w matematyce - zatrzymał się na poziomie IV czy V klasy szkoły podstawowej.

- Ben ma specyficzne problemy w uczeniu się matematyki. Ma dyskalkulię, ma brak widzenia przestrzennego, ma zaburzoną grafomotorykę. Ma też problem z przetwarzaniem obrazów, dlatego np. nazywa figury, ale nie jest w stanie ich narysować - mówi Joanna Moran, mama Bena, który do egzaminu maturalnego z matematyki w tym roku będzie podchodził już po raz trzeci (a w zasadzie to nawet czwarty, bo w roku, w którym nie zdał po raz pierwszy, podchodził też do matury z matematyki w sesji poprawkowej).

- Matematyka jest dla mnie irytującym elementem, z którym trzeba sobie radzić, który trzeba pokonać. To przeszkoda, z którą muszę walczyć - mówi Ben i dodaje, że marzy o studiach np. lingwistycznych czy historycznych. - Matematyka dla takich osób jak ja jest murem, który trzeba sforsować. Gdyby była przedmiotem opcjonalnym, do wyboru, nie byłoby stresu i wszystkich tych problemów - dodaje.

Ben chodził do V Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. Elżbieta Grabska uczyła go języka polskiego. - Ben był uczniem idealnym. Uczciwy, logiczny, błyskawicznie się uczy, zawsze był przygotowany, świetnie pisał. I to, co w dzisiejszych czasach jest raczej rzadkością, Ben czytał - przeczytał wszystkie lektury. Poza tym bardzo lubię ludzi z pasją, a pasją Bena jest historia. W pierwszej klasie, gdy omawia się Biblię czy mitologię, zaskakiwał ogromem swojej wiedzy - opowiada nauczycielka. Jak mówi, wiedziała że uczeń może mieć problem z analizą wiersza, bo w grę wchodzą tu m.in. przenośnie, z odczytywaniem których dzieci ze spektrum autyzmu mają ogromne problemy. Zaproponowała Benowi, by zapoznał się ze "Słownikiem symboli" Władysława Kopalińskiego. - Nie wiem, czy przeczytał cały słownik, ale wiem, że potem na lekcji okazało się, że świetnie odczytuje symbole - był w tym najlepszy - mówi pani Elżbieta.

"Marnowanie talentu"

Przyznaje, że od początku wiedziała, że chłopak będzie mieć problem z maturą z matematyki, bo dostawała sygnały od nauczycielki tego przedmiotu, że uczeń sobie nie radzi. - W mojej ocenie, cała ta sytuacja to jest marnowanie talentu. Poza tym, wiem, że za uczniem ze spektrum autyzmu idą określone pieniądze - choć nie wiem, dokładnie jakie. To, że Benowi zamyka się możliwość dalszego kształcenia to tak, jakbyśmy marnowali te pieniądze - mówi Elżbieta Grabska.

Mama Bena szukała pomocy, gdzie się tylko da, łącznie z Ministerstwem Edukacji. - Tam usłyszałam, że nie każdy musi mieć maturę czy iść na studia - mówi pani Joanna. Przyznaje, że to prawda, ale argumentuje, że gdy młodzi ludzie bardzo zdolni, z ogromną pasją i wiedzą, szkoda marnować ich talentu. W ocenie rodziców, system powinien być choć trochę bardziej elastyczny i doceniać "specjalistów", a nie skazywać ich na "margines".

- Jest takie powiedzenie - prawdopodobnie powiedział to Einstein - że gdybyśmy oceniali rybę po tym jak wchodzi na drzewo, to myślałaby, że jest głupia. Powinniśmy oceniać ludzi przez ich możliwości, a nie cały czas przez pryzmat porażki. I to w dodatku tej jednej, jedynej - tłumaczy Joanna Moran.

- Matematyka jest w przypadku Bena barierą, chociaż może być wybitny w zupełnie innej sferze. W mojej ocenie, to marnotrastwo zdolnych ludzi, których potencjalne kariery zostają zablokowane - dodaje Peter Moran.

Takich uczniów jak Ben jest więcej - dobrze wiedzą o tym np. stowarzyszenia, które skupiają rodziców dzieci z autyzmem czy Zespołem Aspergera. Czasami problemem jest matematyka, ale bywa i tak, że nie do przejścia jest egzamin z języka obcego. - Możliwość wyboru przedmiotów na maturze, dla uczniów z różnymi dysfunkcjami byłaby kluczowa - mówią rodzice.

Egzamin nie do przejścia

Podobny problem, też z matematyką, ma internautka ze Śląska.  Pod jednym z postów napisała, że jest osobą niewidomą. "Dla mnie zarówno sama matematyka, jak i egzamin maturalny z tego przedmiotu jest niestety nie do przejścia, gdyż w polskich ośrodkach dla niedowidzących i niewidomych niestety nie ma odpowiednich pomocy dydaktycznych, oraz specjalnie wykwalifikowanych pedagogów, którzy umieliby uczyć osoby niewidome zakresu materiału z matematyki na poziomie licealnym. W tym roku będę po raz trzeci podchodzić do egzaminu z samej matematyki, chcąc później udać się na studia w kierunku filologii angielskiej. Uważam, że pomysł NIK jest całkowicie słuszny".

Chcieliśmy z maturzystką porozmawiać. Odpisała, że jeśli teraz - po raz trzeci - nie zda, wtedy zdecyduje się na rozmowę i opowie o wszystkich napotkanych trudnościach.

Jeśli chcielibyście nam opowiedzieć o podobnych historiach, napiszcie do autorski tekstu na adres problem@tok.fm

DOSTĘP PREMIUM