Fizjoterapeuci zapowiadają protesty. W szpitalach i przychodniach może zabraknąć 60 tys. rehabilitantów

Fizjoterapeuta po 10 latach pracy otrzymuje wynagrodzenie 2200-2400 zł brutto. Dlatego pracownicy tej branży żądają 1600 złotych brutto podwyżki. Szykuje się maj bez fizjoterapeutów.
Zobacz wideo

Fizjoterapeuci zapowiadają na cały maj akcje protestacyjne, ponieważ wciąż nie dostali obiecanych podwyżek. Mają zamiar prowadzić głodówki, brać wolne na żądanie lub oddawać krew. 

Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, podkreśla, że rehabilitanci mają już dość obietnic bez pokrycia i pracy za głodowe pensje. 

 - Fizjoterapeuci mają dosyć (takiego - red.) traktowania przez państwo swojej ciężkiej pracy. Fizjoterapeuta po 10 latach pracy ma 2200-2400 zł brutto. To jest upokarzające dla człowieka, który kończy studia - ocenia związkowiec.

Afazja odebrała jej umiejętność mówienia i rozumienia. 11 lat po udarze mózgu napisała książkę i opowiedziała o niej w radiu

Protest fizjoterapeutów. Specjaliści wciąż czekają na podwyżki

Tomasz Dybek przypomina, że minister zdrowia Łukasz Szumowski wielokrotnie zapowiadał, iż pracownicy medyczni, których ominęły podwyżki, dostaną je od 1 marca. Ostatnie spotkanie miało odbyć się w styczniu 2019 roku. Obiecany wzrost wynagrodzeń jednak nie nastąpił. 

Fizjoterapeuci oczekują takich samych podwyżek, jakie dostały pielęgniarki, czyli 1600 zł brutto.

Związkowiec podkreśla, że środowisko fizjoterapeutów czuje się oszukane przez resort zdrowia. Podkreśla, że służba zdrowia to nie tylko lekarze i pielęgniarki. Dodaje, że 30 procent fizjoterapeutów wykształconych w Polsce decyduje się na wyjazd za granicę, a duża część pozostałych się przekwalifikowuje. 

Jeśli na wzięcie udziału w majowym strajku zdecydują się wszyscy fizjoterapeuci, w szpitalach i przychodniach zabraknie 60 tysięcy pracowników. 

To nie pierwszy protest fizjoterapeutów. W czerwcu 2018 roku zorganizowali "Czarny protest". Akcję zorganizowało Porozumienie Zawodów Medycznych. Protestowali wówczas także diagności laboratoryjni i ratownicy medyczni. 

DOSTĘP PREMIUM