Sławomir Broniarz: Dopóki piłka w grze, będziemy z rządem rozmawiać. Szef ZNP odpowiada Jarosławowi Gowinowi

Wicepremier Jarosław Gowin stwierdził w TOK FM, że jeśli rząd ustąpi nauczycielom, to w kolejce po podwyżki ustawią się inne grupy zawodowe. A na to na pewno nie będzie pieniędzy w budżecie. - Jeżeli ktoś prowadzi politykę społeczną i nie odczytuje sygnałów, które płyną z edukacji, to pytanie, czy on jest właściwą osobą na właściwym miejscu - komentował szef ZNP Sławomir Broniarz.
Zobacz wideo

Wicepremier Jarosław Gowin powiedział w środę (3 kwietnia) w Poranku Radia TOK FM, że realizacja płacowych postulatów nauczycielskich związków, to koszt 12 mld złotych rocznie. A takich pieniędzy nie będzie w budżecie ani w tym, ani w przyszłym roku. Stwierdził także, że jeśli rząd zgodzi się na to, co postulują nauczyciele, to w kolejce po podwyżki ustawią się także inne grupy zawodowe.

Wicepremierowi odpowiedział szef ZNP. - Dopóki piłka w grze, będziemy z rządem rozmawiać - deklarował Sławomir Broniarz w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

- Po drugie o naszych postulatach mówimy od paru miesięcy. To rząd marnował ten czas - ocenił przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Nikomu nie chcemy nic odbierać. Ale między czasem podpisania przez prezydenta ustawy budżetowej, a "sobotą cudów" (kiedy Jarosław Kaczyński przedstawił program obietnic wyborczych - red.) minęły chyba dwa tygodnie. Pan prezydent nie wiedział, co podpisuje, czy w ciągu dwóch tygodni nagle znalazły się takie pieniądze? - pytał Sławomir Broniarz.

- Jeżeli ktoś prowadzi politykę społeczną i widzi, co się dzieje w edukacji, i w ogóle nie odczytuje sygnałów, które z tej edukacji płyną, to pytanie, czy on jest właściwą osobą na właściwym miejscu - zastanawiał się szef ZNP, tłumacząc, że odnosi się do tych, którzy mówią, że "nie mamy więcej, nie damy więcej i nie będziemy nikomu ustępować".

Blisko 80 procent szkół zamierza strajkować. "PiS wie, że tam będzie trzeba dać jakieś pieniądze"

Szanse na porozumienie z rządem: 50:50

Maciej Głogowski pytał Broniarza, na ile ocenia szanse osiągnięcia porozumienia z rządem. W środę o 13 zaczęły się kolejne rozmowy. 

- To jest decyzja rządu. Jeżeli traktuje sprawę poważnie i dostrzega to, co się dzieje  za oknem, tę ogromną determinację nauczycieli, to wydaje mi się, że jesteśmy blisko tego porozumienia. Jeżeli nadal będzie nas przekonywać, że nie ma miejsca na kolejne ustępstwa finansowe, to niestety jestem pesymistą - tłumaczył gość TOK FM. Jak dodał, szanse osiągnięcia porozumienia ocenia na 50 procent.

Zdaniem Sławomir Broniarza o otwartości związkowców świadczą składane rządowi propozycje. - Pierwotnie mieliśmy (ZNP - red.) propozycję 1000 zł. Uznaliśmy, że skoro rząd mówi, że są określone uwarunkowania budżetowe, no to myśmy z tej propozycji zeszli do poziomu 30 proc. wzrostu poziomu wynagrodzenia. Dzisiaj z takim przesłaniem idziemy na rozmowy z rządem. Widać tutaj radykalną różnicę w naszym stanowisku. Cofnęliśmy się trochę - podkreślił. Tłumaczył, że rezygnacja z postulatu 1000 zł brutto podwyżki, to dla budżetu państwa oszczędność około 3 mld złotych.

- Według rządu na realizację naszych oczekiwań potrzeba około 12 mld złotych Według nas jest to kwota 7-8 miliardów - stwierdził szef największego związku zawodowego nauczycieli.

Strajk nauczycieli

Sławomir Broniarz podkreślił, że jeśli porozumienie z rządem nie zostanie zawarte do niedzieli 7 kwietnia, wówczas - tak jak zaplanowano - 8 kwietnia rozpocznie się strajk. 

- W szkołach i placówkach oświatowych stopień gwarancji strajkowych wynosi 79,5 procent - tłumaczył. Do bezterminowego protestu może przystąpić ponad 500 tys. nauczycieli i innych pracowników oświaty. W oświacie pracuje 750-800 tysięcy osób.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM