Co z komisją weryfikacyjną, kiedy Patryk Jaki pojedzie do Brukseli? "Potrzebne będą zmiany personalne"

- Po ewentualnym przejściu Patryka Jakiego do Parlamentu Europejskiego komisja do spraw reprywatyzacji na pewno nie przestanie działać - zapewnia jej wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta. To on typowany jest na nowego szefa komisji, którą wymyślił Jaki.
Zobacz wideo

Patryk Jaki, oprócz pełnienia funkcji wiceministra sprawiedliwości, stoi na czele komisji weryfikacyjnej badającej nieprawidłowości warszawskiej reprywatyzacji. Sam tę komisję wymyślił i był inicjatorem jej powołania. O zasługach polityka Solidarnej Polski mówił sam Jarosław Kaczyński, na konferencji w październiku 2016 roku.

Komisja rozpoczęła prace w czerwcu 2017 roku. Od tego momentu zbadała kilkadziesiąt zwrotów stołecznych nieruchomości. W planach ma analizę kolejnych, choć jej przewodniczący rozpoczął właśnie walkę o europarlament. To już druga kampania Jakiego, podczas szefowania komisji. Jesienią ubiegłego roku przegrał wybory na prezydenta Warszawy. Teraz próbuje szczęścia w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jest "trójką" na liście PiS, z okręgu obejmującego województwo małopolskie i świętokrzyskie.

Co z komisją po wyborach?

Wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta w rozmowie z tokfm.pl zapewnia, że jeżeli Patryk Jaki dostanie się do europarlamentu, komisja nie przestanie istnieć. - Nie ma ani grama zagrożenia, aby miało być inaczej. Nasz zespół jest już zgrany i na pewno będziemy pracować dalej - przekonuje. - W razie wakatu na stanowisku przewodniczącego potrzebne będą po prostu zmiany personalne - dodaje. Z Patrykiem Jakim we wtorek nie udało nam się skontaktować. 

Zgodnie z ustawą regulującą działania komisji, jej przewodniczącego powołuje (i odwołuje) premier, na wniosek ministra sprawiedliwości złożony w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Kaleta - dopytywany, czy jakieś osoby są już typowane - odpowiada: Być może są, natomiast ja nie chciałbym spekulować. Zobaczymy, co się wydarzy.

Członkowie komisji przyznają, że w kuluarach często pada właśnie nazwisko Kalety. - W PiS nigdy nic nie jest pewne, ale wydaje mi się, że to byłaby taka pewna naturalna kontynuacja - mówi nam Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej, który jest członkiem komisji reprywatyzacyjnej.

Sebastian Kaleta to bliski współpracownik Patryka Jakiego. Od marca ubiegłego roku pełni funkcję wiceprzewodniczącego komisji weryfikacyjnej (drugim wiceprzewodniczącym jest Bartłomiej Opaliński z PSL). Jest prawnikiem, często zastępuje Jakiego w prowadzeniu posiedzeń, do których zawsze jest merytorycznie przygotowany. W ostatnich wyborach samorządowych został też radnym Warszawy z ramienia PiS.

Kaleta także startuje do Parlamentu Europejskiego, ale na warszawskiej liście Prawa i Sprawiedliwości ma dopiero ósme miejsce i mniejsze szanse na awans do Brukseli niż wiceminister Jaki.

Kampania a komisja

Wybory do europarlamentu odbędą się 26 maja, jesteśmy więc w środku gorącej kampanii wyborczej. Plan zajęć Patryka Jakiego wydaje się być napięty, co potwierdza grafika opublikowana przez niego na Twitterze. Wynika z niej, że spotkania wiceministra z mieszkańcami województwa świętokrzyskiego odbywają się codziennie. Czy wpływa to na prace komisji reprywatyzacyjnej?  - Nie wpływa - mówi krótko Kaleta.

- Pan minister ma zaplanowane działania w terenie wtedy, kiedy nie ma naszych posiedzeń. Gdy jest w ministerstwie, normalnie zawiaduje pracownikami i nawet na urlopie jest na bieżąco - dodaje. Zaznacza, że harmonogram prac komisji weryfikacyjnej jest rozpisany do końca maja.

"Komisja straciła znaczenie"

Według posła Kropiwnickiego, komisja weryfikacyjna po wyborach samorządowych "straciła swoje tempo i polityczne znaczenie". - Wprawdzie pracujemy, spotykamy się raz w tygodniu, ale po głośnych zeznaniach Nowaczyka [Roberta, znanego mecenasa od reprywatyzacji - red.] nie ma już rozpraw, wszystko robimy na posiedzeniach niejawnych - mówi.

W ocenie posła Platformy Obywatelskiej komisja weryfikacyjna "była narzędziem politycznym w kampanii samorządowej Patryka Jakiego". - Teraz, kiedy nie kandyduje z Warszawy, to nie jest mu już tak bardzo potrzebna. Zwłaszcza, że zaczynają zapadać wyroki mniej korzystne dla PiS - dodaje Kropiwnicki.

Jak informowaliśmy, we wtorek Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił dwie decyzje komisji weryfikacyjnej dotyczące nieruchomości przy Otwockiej 10 i Łomżyńskiej 44. To pierwszy taki wyrok, w którym merytoryczne decyzje komisji zostały uchylone. Nie jest prawomocny, ale jeśli się uprawomocni, sprawy będą musiały wrócić do ponownego rozpatrzenia przez komisję. - Będziemy składać skargę na to orzeczenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego - zapowiada Sebastian Kaleta.

Afera reprywatyzacyjna

Komisja weryfikacyjna została powołana po aferze reprywatyzacyjnej związanej ze zwrotem działki na placu Defilad. Dziennikarki "Gazety Wyborczej" ustaliły, że cenny grunt w samym sercu miasta został zwrócony niesłusznie, bo jej przedwojennemu właścicielowi - obywateli Danii - wypłacono już za nią odszkodowanie (tym samym znosząc wszelkie roszczenia). Niedługo potem na jaw zaczęły wychodzić nieprawidłowości dotyczące kolejnych nieruchomości.  

Komisja reprywatyzacyjna działa podobnie jak komisja śledcza, choć ma dodatkowe uprawnienia. Może m.in. stwierdzać nieważność decyzji reprywatyzacyjnych wydawanych przez m.st. Warszawa (jeśli uzna, że zostały wydane z naruszeniem prawa). Powołaniu komisji towarzyszyły liczne kontrowersje. Poprzednia prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz przekonywała, że jest ona niezgodna z konstytucją i - mimo wezwań - nie stawiła się na żadne posiedzenie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM