Ksiądz Jarosiewicz przeprasza za spalenie książek. "To było niefortunne"

"Fakt spalenia książek i innych przedmiotów był niefortunny" - napisał na profilu facebookowym koszalińskiej fundacji "SMS z Nieba" ks. Rafał Jarosiewicz. We wpisie znalazły się przeprosiny dla tych, którzy poczuli się urażeni niedzielnym wydarzeniem w gdańskiej parafii.
Zobacz wideo

W niedzielę na profilu koszalińskiej fundacji "SMS z Nieba" zamieszono zdjęcia stosu spalonych przedmiotów; głównie książek. Wśród nich były m.in. niektóre części "Harry'ego Pottera" J.K. Rowling i saga "Zmierzch" Stephenie Meyer. Ponadto w ramach rekolekcji spalono m.in. parasolkę z "Hello Kitty", afrykańską maskę i figurkę słonia.

Czytaj koniecznie: Jerzy Owsiak o "palaczach z Gdańska": Nie pali się książek! Gdyby ktoś zrobił to na moim podwórku...

"Jesteśmy posłuszni Słowu: Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi" – napisano pod serią zdjęć. Wskazano również, że "wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności".

W opublikowanym w środę wpisie ks. Rafał Jarosiewicz zaznaczył, że spalenie książek, nie miało charakteru prześmiewczego wobec jakiejkolwiek grupy społecznej czy religii. I nie było to wymierzone także w książki jako takie, czy kulturę. Duchowny przeprosił za niedzielny happening. "Jeśli ktokolwiek moje działanie odebrał w ten sposób, chciałbym w tym miejscu go bardzo serdecznie przeprosić" - napisał ksiądz.

Ksiądz Jarosiewicz przypomniał również, że fundacja "SMS z Nieba" przez ostatnie pięć lat rozdała za darmo prawie ćwierć miliona książek. Były wśród nich publikacje, które fundacja uratowała przed zniszczeniem w sytuacji likwidacji magazynów przez wydawnictwa.

Duchowny poinformował ponadto, że umieszczony na Facebooku wpis z niedzieli został usunięty, by jak podkreślił "nie generował kolejnych emocji". "Niefortunna była także publikacja fotografii ukazujących zniszczenie książek i innych przedmiotów dobrowolnie przyniesionych przez uczestników rekolekcji, zwłaszcza że nie zawierała żadnych wyjaśnień" - napisał.

Mandat dla księdza

Jak informował portal trojmiasto.pl, ksiądz zgłosił się w tej sprawie również do straży miejskiej. - Ksiądz został ukarany mandatem za naruszenie art. 191 Ustawy o odpadach, która mówi, że "kto, wbrew przepisowi art. 155 miejsce termicznego przekształcania odpadów, termicznie przekształca odpady poza spalarnią odpadów lub współspalarnią odpadów podlega karze aresztu albo grzywny" - czytamy na portalu. Straż nie poinformowała, jak wysoka była to grzywna, mogła wynieść od 20 do 500 zł. 

Sprawy w prokuraturze

Sprawa ogniska w gdańskiej parafii została zgłoszona do prokuratury przez dwie organizacje walczące o poprawę jakości powietrza.  Zdaniem Jarosława Pilca z fundacji Jarosława Pilca dla Czystego Powietrza to, co wydarzyło się w Gdańsku, "wypełnia znamiona art. 182 i art. 183 Kodeksu Karnego". - Bo sprowadziło zagrożenie dla życia i zdrowia uczestniczących w tym zdarzeniu osób, jak również osób postronnych, które w tym czasie przebywały w bliższej i dalszej okolicy miejsca, gdzie dokonywano termicznego przetworzenia papierowych i plastikowych przedmiotów – mówił Pilc w rozmowie z TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM