Rolnicy z AgroUnii protestowali w Warszawie. Do ministra rolnictwa nie zostali wpuszczeni

Od rana w centrum Warszawy odbywał się protest rolników z AgroUnii. Na koniec liderzy organizacji chcieli spotkać się z ministrem rolnictwa. Jednak nie zostali wpuszczeni do gmachu resortu.
Zobacz wideo

Protest rolników rozpoczął się o 8 rano na placu Zawiszy w centrum stolicy. Następnie, około 13 rolnicy przeszli na rondo Dmowskiego. Rolnicy z AgroUnii przyjechali do Warszawy, by pokazać swoje niezadowolenie z polityki rolnej państwa, która według nich przekłada się na ich złą sytuację materialną.  - Nie dopominamy się dopłat, nie chcemy coraz większych inwestycji  ze strony państwa w nasze gospodarstwa, czyli tych rzucanych pieniędzy - mówił jeden z protestujących. - Kolejne koszty trzeba włożyć w nowy sezon, żeby wyprodukować owoce, a my nie mamy praktycznie pieniędzy. Mam 30 ton jabłek, które muszę wysypać po 30 groszy - dodał inny z demonstrantów. - Rolnik nie raz bronił i pomagał warszawiakom. O tym trzeba pamiętać i o tym warszawiacy powinni wiedzieć – zauważył Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii. Jak przypomniał, były w przeszłości czasy, kiedy duża ilość mieszkańców Warszawy mogła przeżyć trudne czasy, dzięki m.in. temu że jej mieszkańcy mogli szukać schronienia w wioskach w całej Polsce. - I znajdowali to schronienie – podkreślił Kołodziejczak.

Oficjalnie demonstracja dobiegła końca około 14, natomiast rolnicy spontanicznie przeszli przez Sejm. 

Do Sejmu i przed ministerstwo

Sprzed Sejmu rolnicy udali do gmachu ministerstwa rolnictwa. - Protest AGROunia dotarł przed Ministerstwo Rolnictwa. Mocna obsada policji, dojście do wejścia odcięte. Lider manifestacji mówił, że jeden z protestujących został zatrzymany (wylegitymowany?) przez policję, najprawdopodobniej w związku z używaniem pirotechniki - donosi reporter TOK FM Tomasz Fenske. 

- Tak naprawdę zastanawiam się, czy my z człowiekiem, który nazywa nas dnem intelektualnym, rozmawiać powinniśmy - bo to jest taka zasadnicza sprawa - powiedział przed Ministerstwem Rolnictwa Kołodziejczak. Jak jednak dodał, rolnicy będą chcieli rozmawiać z ministrem rolnictwa.

- Postaramy się jeszcze raz podjąć próbę namówienia ministra na rozmowę, chociaż na kolana przed nim padać nie będziemy. Będziemy chcieli wejść do biura podawczego i zostawić informację, którą tutaj ze sobą przynieśliśmy - powiedział Kołodziejczak. - Czy jest taka możliwość? Nie wiem, bo szwadron policji nie pozwala nam przejść dalej - dodał.

Rzecznik KSP kom. Sylwester Marczak powiedział PAP, że w przypadku rolników protestujących pod gmachem Ministerstwa Rolnictwa można mówić o "zgromadzeniu spontanicznym", które policja zabezpiecza. - Naszym zadaniem jest przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa. Z tego zadania się wywiązujemy, a decyzje odnośnie do wejścia na teren danego obiektu i liczby osób podejmuje zarządca terenu - wyjaśnił.

- Część organizacji rolniczych nie chce rozmawiać, nie chce się podzielić z innymi swoją wiedzą, być może dlatego, że tej wiedzy nie mają ich przedstawiciele. Oni uważają, że wszyscy mają z nimi rozmawiać na kolanach. Już nie chcą rozmawiać z ministrem rolnictwa. Odbyłem kilka rozmów z przedstawicielami protestujących i muszę stwierdzić wielką pustkę intelektualn" - mówił w środę przed południem w Przysieku koło Torunia minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, odnosząc się do manifestacji rolników, która odbyła się w Warszawie.

Ostatecznie delegacja rolników nie została wpuszczona do ministerstwa.

Wniosek o wotum nieufności

Wieczorem posłowie mają się zająć wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który w lutym złożył klub PO-KO. Posłowie opozycji zarzucają szefowi resortu rolnictwa "niekompetencję, nieudolność, konfliktowość oraz brak nadzoru nad podległymi instytucjami". Posłowie zarzucili również Ardanowskiemu "szczególną bezradność i niekompetencję" w sprawie dotyczącej nielegalnego uboju bydła; wskazali też na brak właściwego nadzoru weterynaryjnego, który jest spowodowany niedofinansowaniem Inspekcji Weterynaryjnej i brakiem kadr.

Zmiana taktyki

- Wiele osób oburzył widok jabłek wysypanych na ulicę - mówił Michał Kołdziejczak, lider AgroUNII, odnosząc się do poprzedniego protestu rolników w Warszawie, podczas którego demonstranci spalili opony, a na jezdnie wyrzucili martwego prosiaka i kilogramy jabłek. - A kogo oburzał widok jabłek gnijących w sadach? Wam się wydaje, że jak czegoś nie widzicie, to tego nie ma? - podkreślał.

DOSTĘP PREMIUM