Teolog o rozmowie z księdzem, który spalił książki. "Naiwnie nie przewidział, jakie będą skojarzenia"

Biskupi w ogóle nie są świadomi, jak zmienia się ich postrzeganie w społeczeństwie, natomiast są ciągle świadomi swojego autorytetu, prezentując go w sposób, który jest gorszący dla ludzi - na antenie TOK FM mówił dr Sebastian Duda, teolog i redaktor tygodnika "Więź".
Zobacz wideo

W niedzielę ks. Rafał Jarosiewicz z Fundacji SMS z Nieba w ramach rekolekcji wraz z parafianami spalił stos książek: m.in. niektóre części "Harry'ego Pottera" J.K. Rowling i sagi "Zmierzch" Stephenie Meyer. Spalono też parasolkę z "Hello Kitty", afrykańską maskę i figurkę słonia. W środę sam ksiądz określił, że "fakt spalenia tych rzeczy" był niefortunny.

- Rozmawiałem z ks. Jarosiewiczem, tłumaczył się, że miał dobre intencje. To był symboliczny akt oderwania się od przywiązań, które prowadzą do grzechu. I ja mu wierzę… Ale naiwnie nie przewidywał, że skojarzenia z hitlerowcami będą tak powszechne. On w ogóle nie przewidział tego. Cnota roztropności nie zadziałała. Przy tego typu akcjach jednak trzeba przewidywać, jaki będzie rezonans tego. Sam fakt palenia książek jest dla wielu ludzi odstręczający - na antenie TOK FM powiedział dr Sebastian Duda, redaktor tygodnika "Więź".

Pewne przedmioty mogą otworzyć na zło?

Teolog wyjaśnił, skąd mógł się wziąć taki pomysł. - Jest taki rys pobożności chrześcijańskiej współczesnej, że uważa się, że pewne przedmioty, pewne teksty w jakiś sposób otwierają człowieka na zło. Czasami to jest oczywiste, np. jeżeli ktoś jest uzależniony od pornografii i powinien odłączyć się od niej, ponieważ ona prowadzi go do zła.

Prowadzący audycję Maciej Zakrocki przypomniał tekst z Biblii, który jest podstawą tego myślenia: "Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi".

- Ale figurka słonia… Raz po raz wychodzą takie dziwaczne historie i trudno mi się do nich odnieść jako teologowi. Organizatorzy tego typu akcji odwołują się do Biblii, że tam jest potępiona magia. Jesteśmy już w innej epoce, warto znać kontekst historyczno-kulturowy. Czym innym były reakcje w świece starożytnym, gdy chrześcijan mordowano ze to, że nie składali ofiar bogom. Moim zdaniem, żaden taki przedmiot nie ma w sobie mocy, jeżeli w człowieku nie ma wewnętrznej intencji, która by go otwierała na złe skłonności czy realizację tych skłonności - odniósł się do tego dr Sebastian Duda.

Kryzys tak wielki jak reformacja

- Czy to wszystko, co obserwowaliśmy od emisji filmu "Kler" będzie skutkowało zmianą stosunku ludzi do Kościoła? Zniechęceniem? - pytał dziennikarz TOK FM. 

- Na początku wydawało się, że film "Kler" wywoła gwałtowną reakcję odrzucenia, a tak nie jest. Myślę, że jest to rozłożone w czasie i z każdym tygodniem narasta świadomość, a powiedzmy sam Kościół instytucjonalny daje ku temu wiele powodów. Dwa lata temu to zdarzenie może by zostało uznane za dziwactwo, a teraz jest elementem sekwencji zdarzeń, która dla wielu ludzi jest odstręczająca i przede wszystkim jest to kwestia pedofilii - stwierdził redaktor "Więzi". Wyznał, że "długo nie myślał o tym obecnym kryzysie Kościoła jako o tak wielkim, jak XVI-wieczna reformacja, ale skłania się coraz bardziej do tej myśli". - Przyczynia się do tego takie, a nie inne rozumienie kapłaństwa urzędowego, a mianowicie że księża uważają, iż po święceniach zachodzi w nich zmiana ontologiczna, że upodabniają się do Chrystusa i przemawiają w jego imieniu. Po raz pierwszy od starożytności tę wizję kapłaństwa trzeba by przemyśleć. Biskupi w ogóle nie są świadomi, jak zmienia się ich postrzeganie w społeczeństwie, natomiast są ciągle świadomi swojego autorytetu, prezentując go w sposób, który jest gorszący dla ludzi - wyjaśnił problem od strony teologicznej. 

Maciej Zakrocki pytał też, jakie jeszcze dowody muszą się pojawić, żeby pokazać, że coś jest na rzeczy. Oraz o uprzedmiotowienie wiary w katolicyzmie - np. w formie medalików. Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM