Zmarł na zawał po 11 godzinach czekania na izbie przyjęć. Lekarze ze szpitala w Rydułtowach tracą pracę

Dwóch lekarzy dyżurnych ze szpitala w Rydułtowach straciło pracę. Taką decyzję podjęła dyrekcja placówki po wewnętrznej kontroli wszczętej w sprawie 35-letniego mężczyzny, który zmarł na zawał po prawie 11 godzinach oczekiwań na izbie przyjęć.

35-latek który uskarżał się na ból w klatce piersiowej trafił do szpitala w Wodzisławiu Sląskim. Rodzina twierdzi, że był wożony od placówki do placówki, m.in. do szpitala w Rydułtowach, który jest częścią wodzisławskiego szpitala. O nie przyjęciu na oddział zdecydowali właśnie zwolnieni lekarze. - Jedyne uchybienie, jakie stwierdzono, dotyczyło postępowania lekarzy dyżurnych szpitala w Rydułtowach, którzy odmówili przyjęcia pacjenta, tłumacząc się brakiem łóżek, pomimo faktu, iż szpital dysponował wówczas wolnymi łóżkami - czytamy w oświadczeniu dyrekcji szpitala. Ostatecznie późnym wieczorem dla 35-latka znalazło się miejsce w Raciborzu. W nocy mężczyzna zmarł. Przyczyną był zawał serca.

Sławomir Graboń, rzecznik placówki wyjaśnia, że 35-latek był pod stałą lekarską opieką: - Przeprowadzono diagnostykę i wdrożono leczenie a postępowanie medyczne personelu izby przyjęć było prawidłowe. 

Natomiast rodzina ma żal do lekarzy z izby przyjęć. Sprawą zajmuje się już prokuratura.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM