Strajk nauczycieli. Czego chcą nauczyciele, a co proponuje im rząd? PODSUMOWANIE

Zaczęło się od tysiąca podwyżki dla każdego nauczyciela - z takim postulatem wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. W toku trwających od miesięcy rozmów zmieniały się i żądania związkowców, i zaprezentowane dopiero niedawno propozycje rządu. Na dzień przed strajkiem sprawdzamy, na czym stanęły negocjacje.
Zobacz wideo

Strajk nauczycieli. Czego chcą związkowcy?

Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego początkowo upominały się o tysiąc złotych podwyżki. Referenda strajkowe były przeprowadzane jeszcze, gdy na stole leżał ten właśnie postulat. Rząd twierdził, że te propozycje są zbyt drogie - koszt szacowano na 17 mld zł, a przez to niemożliwe do zrealizowania.

Potem to żądanie zostało złagodzone. W tej chwili postulują 30 proc. podwyżki rozłożonej na dwie tury - 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września. Co ważne, podwyżka miałaby dotyczyć tego roku, więc nauczycielom przysługiwałoby wyrównanie. 

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" negocjowała: podwyżkę wynagrodzeń w wysokości 15 proc. od stycznia 2019 r.; zmianę systemu wynagradzania (według którego pensje nauczycieli byłyby bezpośrednio powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej; nowy system powinien obowiązywać już od przyszłego roku), a także wycofanie się z niekorzystnych przepisów dotyczących awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli.

Strajk nauczycieli. Co oferuje rząd?

Rządowe propozycje dla nauczycieli to w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

Rząd przedstawił także nowy kontrakt społeczny dla grupy zawodowej nauczycieli, obejmujący podwyżki i zmianę warunków pracy. Nauczyciele zarabialiby więcej, ale również wzrosłoby pensum, czyli czas, który spędzają przed tablicami w klasach. Dziś jest to 18 godzin tygodniowo.

Jeśli pensum wzrosłoby do 22 godzin tygodniowo, pensje miałyby rosną w kolejnych latach: 
2020 r. - 6128 zł,
2021 r. - 6653 zł,
2022 r. - 7179 zł,
2023 r. - 7704 zł.

W przypadku ustalenia pensum na poziomie 24 godzin tygodniowo (o ponad 30 proc. więcej niż obecnie) nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć średnio na następujący wzrost wynagrodzenia:
2020 r. - 6335 zł,
2021 r. - 7434 zł,
2022 r. - 7800 zł,
2023 r. - 8100 zł.

Zwiększenie pensum byłoby kroczące i obejmowało cykliczne jego podnoszenie co roku, wraz z przyznaną podwyżką, aż do osiągnięcia pułapu 22 (lub 24) godzin przy tablicy w 2023 roku. Założenia obejmują także prognozę naturalnych odejść nauczycieli z zawodu (m.in. w związku z emeryturą). Średnia odejść z lat 2010-2018 wynosi w granicach 25-30 tys. rocznie, a 80 proc. odchodzących nauczycieli nie jest zastępowana. Rząd ocenia, że szacunki sugerują, że pozwala to na wprowadzenie zmian bez jakiejkolwiek dodatkowej redukcji kadry.

Ta propozycja spotkała się z ostrą krytyką środowisk nauczycielskich. -  Nawet "Solidarność", która była gotowa podpisać porozumienie, powiedziała, że to oznacza zwolnienia w oświacie, jeśli taka propozycja zostałaby przyjęta. To niewiarygodne, że ta propozycja padła - mówiła w TOK FM Iga Kazimierczyk, nauczycielka i ekspertka fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

Strajk nauczycieli. Początek: 8 kwietnia

Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.

 Informacje na temat planowanego przez nauczycieli strajku, negocjacje z rządem, informacje dla rodziców - na bieżąco na antenie TOK FM i na tokfm.pl. Zaglądaj również na naszego Facebooka

DOSTĘP PREMIUM