Strajk nauczycieli. Beata Szydło uderza w Sławomira Broniarza, a ten odpowiada: Pani wicepremier jest przewrażliwiona

Sławomir Broniarz w mediach przesądza o strajku przed rozmowami. To nie pomaga - napisała na Twitterze Beata Szydło. - Pani wicepremier jest przewrażliwiona - odpowiada w rozmowie z TOK FM szef ZNP. Dziś o godz 19 kolejne rozmowy związkowców z rządem.
Zobacz wideo

Rząd chce porozumienia, m.in . wzrostu płac nauczycieli. Zaproponowaliśmy #nowykontraktspołeczny. Strajk w czasie egzaminów uderza w uczniów. Pan @Broniarz jest głuchy na te argumenty. W mediach przesądza o strajku przed rozmowami. To nie pomaga - napisała na Twitterze wicepremier Beata Szydło, która w imieniu rządu prowadzi negocjacje z nauczycielskimi związkami zawodowymi. Wpis zamieściła na kilka godzin przed kolejną turą rozmów, która ma się rozpocząć o godz. 19 w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie.

Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, jednego ze związków biorących udział w rozmowach, poproszony przez TOK FM o komentarz, poprosił o wskazanie jego wypowiedzi, w której przesądziłby o strajku. - Pani premier Szydło jest bardzo przewrażliwiona. I to jest cytat z jej wypowiedzi - kiedy zadałem jej pytanie, ile jeszcze razy zostanę obrzucony obelgami, inwektywami, które nie mają nic wspólnego z prawdą, pani premier odpowiedziała, że jestem przewrażliwiony na swoim punkcie. Nic bardziej błędnego - odpowiedział. I dodał: Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek użył stwierdzenia, że strajk jest przesądzony. 

Jednocześnie powtórzył swoje stanowisko, które prezentował w niedzielny poranek w TVN24 - że na tę chwilę nie ma żadnych powodów, by strajk odwołać. - Związek ten strajk zaproponował, związek go ogłosił i tylko związek może ten strajk odwołać - podkreślał w rozmowie z reporterem TOK FM, Rochem Kowalskim. I dodał, że to, czy tak się stanie, zależy teraz od wicepremier Szydło. 

Szef ZNP przyznał również, że związkowcy nie wiedzą, z czym rząd przyjdzie na dzisiejsze wieczorne rozmowy. - Być może bylibyśmy w innej sytuacji, gdyby pani premier o godzinie 15-16 przekazała nam jakieś materiały. Wczoraj dowiedzieliśmy się od przewodniczącej (Doroty) Gardias (szefowej Forum Związków Zawodowych, które również bierze udział w negocjacjach z rządem - przyp. red.), że dostaniemy je o 19. Będę bardzo zadowolony, jeśli dostaniemy je wcześniej niż dziennikarze, bo na razie praktyka jest odwrotna - wskazał.

Pytany, czy jest w ogóle techniczna możliwość, by odwołać jutrzejszy strajk, przyznał, że ma "podobne wątpliwości". - To jest prawie 16 tys. szkół i innych placówek, to są dzieci dojeżdżające z innych miejscowości. Dlatego uważaliśmy, że sobota byłaby lepszym dniem (na rozmowy). Idziemy na to spotkanie bez żadnych warunków wstępnych - zaznaczył. 

Strajk nauczycieli. Czego domagają się związkowcy, a co im daje rząd?

FZZ i ZNP obecnie domagają się podwyżki pensji dla nauczycieli o w sumie 30 proc. - rozbitej na dwie tury: 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września tego roku. Rząd zaproponował zaś 15 proc. podwyżki w 2019 roku, ale również przedstawił plan wzrostu pensji połączony z wydłużeniem pensum - czyli czasu, jaki nauczyciele spędzają przed tablicami w salach lekcyjnych. To wywołało negatywne reakcje w środowisku nauczycielskim. 

Jeśli do porozumienia nie dojdzie, w poniedziałek rano rozpocznie się bezterminowy strajk. Na środę zaś zaplanowane są egzaminy gimnazjalne, a 15 kwietnia ruszyć ma egzamin ósmoklasisty. 

DOSTĘP PREMIUM