Rusza strajk nauczycieli. W proteście bierze udział niemal 80 proc. placówek oświatowych

Rusza strajk nauczycieli. W referendach za taką akcją protestacyjną opowiedziało się niemal 80 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Ale nie oznacza to jednak, że wszystkie te szkoły będą zamknięte. Wszystko zależy od tego, ilu pracowników placówki przystąpi do strajku.
Zobacz wideo

Fiasko rozmów z rządem oznacza, że w placówkach oświatowych zaczyna się dziś strajk. To akcja bezterminowa. W referendum, które zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego, za strajkiem opowiedziało się niemal 80 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te szkoły będą zamknięte. To zależy od tego, ilu pracowników - nauczycieli i obsługi w konkretnej szkole - przystąpi do akcji protestacyjnej. 

W Warszawie ma być zamkniętych 145 szkół i ponad 150 przedszkoli. Opiekę zapewni ponad 170 szkół, a lekcje zgodnie z planem odbędą się w zaledwie 55. 

Na pewno zajęć dziś nie będzie w szkole nr 34 w Gdyni. Nauczyciele zapowiedzieli, że nie będą prowadzić ani zajęć dydaktycznych, ani opiekuńczych, co oznacza, że nie tylko nie będzie lekcji, ale nie będzie też działała świetlica.

Dyrektor Mariusz Żelechowski powiedział reporterowi TOK FM, że czeka na nauczycieli i będzie liczył, ilu z nich strajkuje. - Jeżeli chodzi o dzieci, czy przyjdą do szkoły, nie wiem. W razie czego jestem ja i pani wicedyrektorka. I będziemy się zajmować tymi dziećmi, które do szkoły przyjdą, których rodzice nie są w stanie zapewnić opieki - mówił dyrektor.

Na całym Pomorzu za strajkiem opowiedziały się załogi 97 proc. szkół i przedszkoli.

We Wrocławiu chęć strajku zadeklarowało ponad 90 procent szkół. Dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 63, Marzanna Wolska, zaznacza, że rodzice byli informowani na bieżąco. -Kilkukrotnie powiadomiłam rodziców wszystkich uczniów o ty, co nas czeka. Prosiłam rodziców z rady rodziców o kontakt ze wszystkimi radami klasowymi, abyśmy mieli pewność, że informacje dotarły, a dzieci będą bezpieczne - podkreśliła. 

"Jesteśmy wręcz zmuszeni rozpocząć strajk"

Strajk odbywa się też w mniejszych miejscowościach. W szkole podstawowej w podbydgoskim Osielsku protestować ma ponad 90 procent nauczycieli. Od rana nie ma zajęć dydaktycznych, ale uczniowie mają zapewnioną opiekę w świetlicy, relacjonuje reporterka TOK FM.

- Po godzinie 8, w miarę przybywania nauczycieli do szkoły, będę wiedział, ile osób przystępuje do strajku - poinformował dyrektor szkoły Dariusz Jachowski.

- Bardzo kochamy dzieci i nigdy ich nie opuścimy, ale niestety musimy - jesteśmy wręcz zmuszeni rozpocząć strajk - tłumaczyła jedna ze strajkujących nauczycielek - Monika Michna. 

Akcja protestacyjna odbywa się też w wielu przedszkolach. Strajk odbywa się m.in. w przedszkolu nr 48 na katowickiej Koszutce. Rodzice oczywiście zostali poinformowani o strajku, dlatego tylko kilkoro z ich przyprowadziło dziś do placówki dzieci.

- Bardzo dobrze rozumiem nauczycieli. Rodzice wspierają nauczycieli - mówi reporterowi TOK FM jedna z mam, która pojawiła się z dzieckiem w przedszkolu. Maluchami podczas strajku opiekuje się dyrektorka Katarzyna Gawron. - Ma być kilkanaścioro dzieci, może dwadzieścioro. Na 125, które normalnie do przedszkola przychodzą. Tylko ja mogę dziś prowadzić zajęcia, więc wiadomo, że nie mogę przyjąć pod opiekę więcej niż 25 dzieciaków - powiedziała.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM