Szefowa MEN Anna Zalewska w końcu zabrała głos: Kilka tysięcy osób zgłosiło się do pomocy przy egzaminach

Anna Zalewska nie prowadziła negocjacji z nauczycielskimi związkami. Dziś w końcu zabrała głos w sprawie strajku. - W tym momencie kilka tysięcy osób zgłosiło się już do pomocy przy przeprowadzaniu egzaminów gimnazjalnych - poinformowała szefowa MEN w przededniu egzaminów.
Zobacz wideo

Szefowa MEN od kilku dni nie zabierała głosu w sprawie sytuacji w oświacie i strajku nauczycieli. Negocjacje z nauczycielami prowadziła wicepremier Beata Szydło. Na poniedziałkowej konferencji w ministerstwie - zamiast Zalewskiej - wystąpił jej zastępca Maciej Kopeć.

We wtorek Anna Zalewska pojawiła się w radiowej Jedynce. Przypomniała, że "szanując wolę strajkujących do tego, by strajkować", rząd zmienił rozporządzenia w sprawie organizacji egzaminów zewnętrznych (egzaminu ósmoklasisty, egzaminu gimnazjalnego i matur).

Dają one możliwość powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów nauczyciela z innej szkoły, a także osoby mającej kwalifikacje pedagogiczne.

Pomoc przy egzaminach

Zapytana o to, ile osób zgłosiło się w tym momencie do pomocy przy egzaminie gimnazjalnym, Zalewska odpowiedziała, że jest to "kilka tysięcy osób". Dodała przy tym, że wciąż można zgłaszać gotowość do pomocy. - Zapraszamy dzisiaj do godz. 24 wszystkich nauczycieli z przygotowaniem pedagogicznym do tego, by na wszelki wypadek zgłosili się do kuratorium - powiedziała.

Czytaj też: Strajk nauczycieli. Mariusz Błaszczak: Zależy nam na tym, żeby dzieci mogły przystąpić do egzaminów>>>

Minister edukacji dodała, że "wierzy głęboko" w to, że egzaminy uda się przeprowadzić. - Mamy sygnały dobre, tzn. że dyrektorzy nawet w szkołach, w których odbywa się strajk, jednak organizują się w taki sposób, żeby egzaminy się odbyły - poinformowała.

O chęci pomagania informowali w poniedziałek politycy Prawa i Sprawiedliwości. Posłanka Krystyna Pawłowicz na Twitterze poinformowała, że zgłosiła się w tej sprawie do kuratorium. Zachęcała też do tego innych. Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w mediach również zaoferował pomoc. - Jestem nauczycielem akademickim i jeśli jest potrzeba, chętnie zgłoszę się do którejś ze szkół - mówił.

Strajk nauczycieli

Wtorek jest drugim dniem bezterminowego strajku nauczycieli. Strajkujący przychodzą do pracy: do szkół i przedszkoli, ale nie wykonują żadnych czynności związanych z zawodem czy z opieką nad dziećmi.

W strajku firmowanym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych uczestniczą też nauczyciele należący do Solidarności. Choć szef sekcji oświatowej "S" podpisał w niedzielę porozumienie z rządem.

Wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć poinformował w poniedziałek, że z danych przekazanych przez kuratoria do godz. 12 wynika, że do strajku przystąpiło 48,5 proc. szkół i placówek. Zaznaczył, że odsetek ten dotyczy tylko szkół i przedszkoli publicznych prowadzonych przez samorządy. Zgodnie z danymi związków zawodowych, w strajku bierze udział blisko 80 proc. szkół w całym kraju (około 15 tys. placówek).

DOSTĘP PREMIUM