Joanna Kluzik-Rostkowska: Mieliśmy dobry system edukacji, a teraz jesteśmy po trzęsieniu ziemi

- PiS w manipulowaniu faktami jest dosyć dobry - tak była minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska komentowała powtarzaną przez rządzących informację, że za czasów PO zamrożono nauczycielom pensje. Oceniła, że dziś w polskiej edukacji "kamień na kamieniu ledwo się trzyma". - Niestety trzeba będzie zaczynać wszystko od początku - mówiła w TOK FM.
Zobacz wideo

Od poniedziałku w wielu szkołach w całej Polsce trwa strajk nauczycieli. Piotr Kraśko rozmowę z byłą minister edukacji, Joanną Kluzik-Rostkowską, zaczął od przypomnienia jej wypowiedzi z 19 listopada 2016 roku. Posłanka PO powiedziała wtedy, że "za reformę edukacji PiS prędzej czy później dostanie po tyłku". - Jesteśmy właśnie w tej sytuacji - potwierdziła była szefowa MEN. - Dla wszystkich, którzy zajmują się i zajmowali się nią w 2016 roku, było oczywiste, że ten moment kulminacyjny nadejdzie w roku 2019. Ale uczciwie muszę powiedzieć, że nawet ja sobie nie wyobrażałam, że to będzie aż tak - dodała.

"Jesteśmy po trzęsieniu ziemi"

Według Kluzik-Rostkowskiej było oczywiste, że podwójny rocznik pokaże wszystkim, czym jest ta "niepotrzebna reforma". We wrześniu do klas pierwszych liceów trafią absolwenci gimnazjów i klas ósmych. Polityczka przyznała, że nie sądziła, że będzie aż tak źle - podstawy programowe "będą pisane na kolanie". - Wydawało mi się, że pewne rzeczy mogą mieć trochę więcej sensu, ale tam nic nie ma sensu - oceniła.

Zdaniem byłej minister edukacji porównywanie sytuacji w polskiej oświacie z roku 2014 do 2019 jest nietrafione. - Myśmy mieli dobry system edukacji przed rokiem 2016. Oczywiście zawsze można go było uczynić lepszym, ale jednak był dobry. Teraz jesteśmy po trzęsieniu ziemi, gdzie kamień na kamieniu ledwo się trzyma i niestety trzeba będzie zaczynać wszystko od początku - uznała posłanka Platformy Obywatelskiej.

Piotr Kraśko przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość często posługuje się argumentem, iż pensje nauczycieli od 2012 roku były przez Platformę Obywatelską zamrożone. - PiS w manipulowaniu faktami jest dosyć dobry - odpowiedziała była minister i przekonywała, że "między rokiem 2008 i 2012 pensje te wzrosły o 50 proc.". - Najwięcej wzrosły pensje tych, którzy do zawodu wchodzili, bo to było plus 73 proc. - mówiła.

- Żeby było jasne, częścią edukacji jest również szkolnictwo wyższe. I od początku była mowa, że najpierw podnosimy pensje nauczycielom, a po 2012 roku, jeśli będą możliwości budżetowe (...), pieniądze pójdą na szkolnictwo wyższe i tak się wydarzyło - dopowiedziała Kluzik-Rostkowska. 

"Piłeczka jest po stronie rządu"

Kraśko podkreślił, że nawet po podwyżkach z lat 2008-2012 część nauczycieli nie zarabia dwa tys. zł, co "jest szokujące z uwagi na to, jaka odpowiedzialność na nich spoczywa". - Tak, ale w roku 2008 pensja minimalna wynosiła 1000 zł, a średnie wynagrodzenie 2200 zł. (...) W roku 2019 to pensja minimalna wynosi 2200 zł, a średnie wynagrodzenie jest bliskie 5000 zł. - odpowiedziała była minister. I dodała, że nauczyciele, w porównaniu do innych grup zawodowych, zostali w tyle i obecnie podwyżki bezwzględnie im się należą. 

- Cały czas piłeczka jest po stronie rządu. PiS nie myśli w interesie państwa, ale swoim własnym, partyjnym. PiS uznał, że nauczyciele to jest grupa, w którą nie warto inwestować, ponieważ nie jest to grupa "głosodajna" - przekonywała była minister edukacji.

Zwróciła też uwagę, że nauczyciele to grupa zawodowa "bardzo spokojna i rzadko sięgająca po radykalne formy protestu". - Strajk w edukacji jest wyjątkowo trudny, ale myślę, że to jest ten moment, w którym nauczyciele poczuli siłę. To jest czas wyjątkowy i poparcie społeczne dla tego strajku jest wysokie - mówiła Kluzik-Rostkowska. - Jestem przekonana, że rząd jest tą sytuacją zaskoczony. Zachowuje się absolutnie nieodpowiedzialnie - dodała. 

Piotr Kraśko pytał byłą szefową MEN o Sławomira Broniarza i przypomniał, że w 2015 szef ZNP chciał również odwołania Kluzik-Rostkowskiej. - Oczywiście, że tak. W roku 2015 przyszło pod MEN 20 tys. nauczycieli. Ja do tych nauczycieli wtedy wyszłam - mówiła. 

Na koniec była szefowa MEN pytana o to, co należy zrobić w polskiej edukacji, jak ją zmienić, powiedziała: "Po pierwsze trzeba zrobić solidny przegląd i od nowa napisać podstawy programowe. Nauczyciele przekonują, że obecnie są one napisane na kolanie".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM