Leśnicy, strażacy, księża. ZNP ostro krytykuje składy komisji egzaminacyjnych

- Resort edukacji zrobił wszystko, żeby egzaminy postawić na głowie - alarmuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Na razie tylko w trzech szkołach były kłopoty z przeprowadzeniem egzaminów gimnazjalnych.
Zobacz wideo

Do egzaminów gimnazjalnych przystąpiło ponad 350 tysięcy uczniów z 7 tys. szkół w całym kraju. Sprawdzian odbywa się w trzecim dniu strajku nauczycieli. MEN informował, że tylko w trzech szkołach nie udało się przeprowadzić pierwszej części egzaminu.

Czytaj także: Strajk nauczycieli może być zawieszony na święta. "Wznowienie na początku maja"

Jest to możliwe, bo rząd zmienił rozporządzenia w sprawie organizacji egzaminów zewnętrznych (egzaminu ósmoklasisty, egzaminu gimnazjalnego i matur). Zmiana dała możliwość powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów nauczyciela z innej szkoły, a także osoby mającej kwalifikacje pedagogiczne.

To rozwiązanie ostro krytykowali w środę członkowie Związku Nauczycielstwa Polskiego. - W komisjach egzaminacyjnych są księża, katecheci, siostry zakonne, strażacy czy pracownicy służby więziennej. To niedopuszczalne. Zgodnie z prawem mogą brać w nich udział tylko nauczyciele – mówił na konferencji prasowej wiceszef ZNP Krzysztof Baszczyński. Z kolei szef ZNP Sławomir Broniarz dodał też do tego grona leśników.

Jak dodawał Baszczyński, nauczyciele za prace w komisjach nie dostawali nigdy pieniędzy. - A tym ludziom z zewnątrz się płaci. W Zgierzu 450 zł dziennie, w Chełmie 100 zł, w Rybniku 220 zł – wyliczał wiceszef ZNP.

Zabieg resortu edukacji ws. komisji egzaminacyjnych krytykował też Rzecznik Praw Obywatelskich. Według RPO zmiany zostały przygotowane w pośpiechu i mogą naruszać prawa obywatelskie. Adam Bodnar zwraca też uwagę na wszystkie wątpliwości, o których mówili m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego i dyrektorzy szkół. Według RPO rozporządzenia mogą naruszać zapisy Karty Nauczyciela, które jasno definiują: kto jest nauczycielem i na jakich zasadach taka osoba może być zatrudniona.
Zarówno RPO, jak i ZNP zwracają uwagę, że wynik egzaminu przeprowadzonego niezgodnie z procedurami, jest łatwy do podważenia, co może wywołać lawinę odwołań, gdy komuś powinie się noga.

Odpowiedź na propozycję premiera

We wtorek premier Mateusz Morawiecki powiedział w TVP Info, że chciałby, aby zaraz po świętach "nastąpiła w formule okrągłego stołu ogólnonarodowa debata o systemie oświaty".  Szef ZNP w środę powiedział, że wystąpienie premiera Morawieckiego "dolało oliwy do ognia".

- Bo jeżeli pan premier sądził, że w czymkolwiek uspokoił środowisko, to osiągnął cel odwrotny do zamierzonego. Dlatego że propozycje "okrągłego stołu", debaty, owszem, są bardzo istotne, ale wtedy, kiedy mamy czas spokoju, kiedy możemy się nad tym głęboko zastanowić i nie robimy tego pod presją czasu i emocji - powiedział.

- Pan premier proponuje "okrągły stół" i weźmiemy w nim udział, ale jednocześnie uważamy, że ta data jest absolutnie "ucieczką do przodu", bagatelizuje obecną sytuację i pokazuje, że premierowi rządu Rzeczypospolitej Polskiej nie zależy na rozwiązaniu tego konfliktu. Żałujemy, że do tego doszło i szkoda, że grupa 600 tys. protestujących nauczycieli od pana premiera nie uzyskała żadnej istotnej ze swojego punktu widzenia informacji - powiedział przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego.

DOSTĘP PREMIUM