Kiedy koniec strajku nauczycieli? "Nie rozważamy zawieszenia"

W całej Polsce trwa strajk nauczycieli i nic nie wskazuje na to, by w najbliższych dniach miał się zakończyć. Szef ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że związkowcy na razie nie rozważają przerwania protestu.
Zobacz wideo

Wiele osób z pewnością zastanawia się, kiedy strajk w szkołach dobiegnie końca. Problem dotyczy zarówno nauczycieli, rodziców, jak i samych uczniów. Nie tylko tych zdających egzaminy, ale również i tych, którzy za nieco ponad dwa miesiące chcieliby zakończyć rok szkolny i dostać promocję do następnej klasy.

Jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o koniec strajku nie ma. - Jest bezterminowy - powtarza od początku Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Nauczyciele deklarują zakończenie protestu po zrealizowaniu swoich postulatów dotyczących podwyżki wynagrodzenia zasadniczego. Przypomnijmy, początkowo domagali się 1000 zł brutto. Ostatecznie zeszli do 30 proc. podwyżki wypłacanej w trzech transzach po 10 proc. Problem polega na tym, że kolejne rozmowy z rządem w tej sprawie kończą się fiaskiem. Spotkania w tej sprawie organizowane są od 1 kwietnia i - jak mówią przedstawiciele ZNP - nic z nich nie wynika.

Porozumienie ze stroną rządzącą podpisała w niedzielę tylko oświatowa "Solidarność". Mimo to, część przedstawicieli tego związku przystąpiła do strajku.  

Zawieszenie na Wielkanoc

- Nie rozważamy zawieszenia akcji strajkowej, mamy plan działania i nie jest tajemnicą, że jesteśmy przygotowani na różne rozwiązania. Czekamy teraz na propozycję rządu. Warto rozmawiać, a związki są do tego gotowe - powiedział w środę (trzeciego dnia protestu) Sławomir Broniarz.

Wcześniej w Polsat News Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych informował z kolei, że strajk "zapewne zostanie zawieszony w przyszłą środę" ze względu na przerwę świąteczną, kiedy i tak nie odbywają się zajęcia. "Wznowienie być może nastąpi dopiero na początku maja" - zaznaczył Witkowicz.

W poniedziałek i wtorek większość placówek była pusta. Ze względu na znaczną liczbę strajkujących nauczycieli dyrektorzy placówek nie byli w stanie zapewnić uczniom opieki. Zamiast tego, zajęcia organizowane były w lokalnych domach kultury i w bibliotekach (za co odpowiadały m.in. samorządy) lub w poszczególnych miejscach pracy.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych już w piątek zwróciło się z apelem do wszystkich pracodawców o pomoc pracownikom w zapewnieniu opieki nad dziećmi, jeżeli szkoły, do których uczęszczają, przystąpią do strajku. "Jeżeli to możliwe, to prosimy pracodawców, aby rodzice mogli przyjść do pracy z dziećmi. Pomóżmy sobie nawzajem w tych trudnych dniach" - apelowano w komunikacie.

Zasiłek albo urlop

Jeśli strajk się nie zakończy, część szkół nadal może być pusta, a rodzice dalej będą zmuszeni organizować opiekę nad swoimi dziećmi we własnym zakresie. Jak pisaliśmy w naszym poradniku, w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły rodzicom dzieci do lat ośmiu przysługuje zasiłek opiekuńczy. W przypadku rodziców dzieci, które mają więcej niż 8 lat, najkorzystniejszą opcją jest urlop - wypoczynkowy lub na żądanie. 

Zgodnie z danymi Związku Nauczycielstwa Polskiego podawanymi we wtorek, w proteście bierze udział blisko 75 proc. szkół w całym kraju. Najwięcej w województwie kujawsko-pomorskim (87,72 proc.), najmniej zaś w podkarpackim (55,17 proc.). Nauczyciele mówią otwarcie, że protestują, bo wielu z nich ledwie wiąże koniec z końcem. Problem dotyczy zwłaszcza młodych adeptów tego zawodu, którzy zarabiają niecałe 2 tys. zł.

- Nauczyciele nie wybierają tego zawodu ze względów finansowych, ale z racji na innego rodzaju satysfakcję - mówiła w TOK FM była minister edukacji Katarzyna Hall. Zaznaczyła, że obecnie rozgrywa się bitwa o szacunek do zawodu nauczyciela i jego ciężką pracę.

DOSTĘP PREMIUM