Strajk nauczycieli. Ruszyły rozmowy rządu ze związkowcami. "Los matur w po stronie rządzących"

Rozpoczęły się pierwsze od ponad tygodnia rozmowy rządu z przedstawicielami nauczycielskich związków. - Wicepremier (Beata Szydło) nadal uważa, że jedynym dokumentem, który leży na stole, jest dokument podpisany przez Solidarność. A my tego dokumentu nie chcemy i nie zamierzamy podpisać - mówił przed rozpoczęciem rozmów Sławomir Broniarz. Min. Michał Dworczyk mówił o nowych propozycjach i apelował do nauczycieli o zawieszenie strajku.
Zobacz wideo

To pierwsze takie spotkanie od ponad tygodnia. Z inicjatywą rozmów wyszły Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Bezterminowy strajk w oświacie zaczął się 8 kwietnia. Przypadł na czas egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasisty, które szczęśliwie odbywają się bez większych przeszkód. Za to cały czas pod dużym znakiem zapytania stoi kwestia przeprowadzenia majowych egzaminów maturalnych. W wielu szkołach przez strajk nie odbyły się jeszcze rady klasyfikacyjne, które zatwierdzają oceny końcowe uczniów. Bez nich, młodzież nie może przystąpić do egzaminu dojrzałości.

- Los matury leży od strony rządowej. Nie można zrzucić odpowiedzialności na strajkujących nauczycieli, bo oni mają do tego prawo - mówiła jeszcze przed startem rozmów Dorota Gardias, szefowa Rady Dialogu Społecznego. 

I ostrzegała, że postawa rządu wobec strajkujących może prowadzić do radykalizacji nastrojów. A to może doprowadzić do masowych protestów. - Te grupy któregoś dnia ruszą ze zdwojoną siłą. Tego się obawiam. Bo wtedy zaczniemy się radykalizować tak, związki zawodowe we Francji - stwierdziła Gardias.

Strajk nauczycieli. Rząd zmieni stanowisko?

Rząd zapowiada, że do tych czwartkowych rozmów usiada z "pewnymi nowymi propozycjami". Ale trudno przypuszczać, by te dotyczyły podwyżek, a to przecież najważniejszy postulat strajkujących nauczycieli. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił w środę wieczorem w TVN24 tylko tyle, że ta "nowa oferta" ma jedynie skłonić ZNP oraz FZZ do podpisania już zawartego porozumienia z oświatową "Solidarnością". Na co strajkujący nauczyciele od początku nie chcą się zgodzić.

- Pani wicepremier (Beata Szydło) nadal uważa, że jedynym dokumentem, który leży na stole, jest dokument podpisany przez Solidarność. A my tego dokumentu nie chcemy i nie zamierzamy podpisać - mówił przed rozpoczęciem rozmów Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. 

- Mamy nadzieję na merytoryczną rozmowę. Mamy pewne nowe propozycje, wychodzące naprzeciw oczekiwaniom nauczycieli przede wszystkim. Ale wydaje mi się, że najistotniejsze dzisiaj jest wspólne stanowisko, które polegałby na tym, że strajk zostałby zawieszony. Jeśli musi trwać, to niech trwa. Ale apelujemy, by został zawieszony po to, by maturzyści mogli przystąpić do tego bardzo ważnego egzaminu - stwierdził min. Dworczyk.

Okrągły stół dla oświaty

Także dziś premier Mateusz Morawiecki ma przedstawić propozycję szczegóły dotyczące tzw. okrągłego stołu w sprawie oświaty. Pierwsza sesja rozmów miałaby się odbyć po Wielkanocy. Jak mówił sam Morawiecki, w środę, czwartek lub piątek.

Zaproszenie na spotkanie mają otrzymać: związki zawodowe, organizacje pozarządowe, pedagodzy, rodzice oraz przedstawiciele opozycji.- Trzeba rozmawiać o tym, jak zmienić system, który kształci nasze dzieci. Wszyscy rodzice oczekują nowoczesnej szkoły dla swojego dziecka; szkoły, która rozwija innowacyjność, podnosi uposażenia nauczycieli. Trzeba rozmawiać w szerokiej formule, stąd ogólnonarodowa debata, którą zapowiedział premier  - mówiła w środę rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Okrągły stół na temat problemów w oświacie to pomysł zgłoszony kilka dni temu przez premiera Morawieckiego. We wtorek prezydent Andrzej Duda poinformował, że spotkał się z szefową Rady Dialogu Społecznego Dorotą Gardias i zgodził się z jej propozycją, by okrągły stół odbył się w "formule rozszerzonej Rady Dialogu Społecznego". Zadeklarował, że jest gotów udostępnić na te obrady Belweder.

DOSTĘP PREMIUM