Akcja Żonkil. Rozdadzą 200 tysięcy kwiatów dla upamiętnienia bohaterów powstania w getcie

Dziś 76. rocznica powstańczego zrywu w getcie warszawskim. Z tej okazji w samo południe w całej Warszawie zawyją syreny alarmowe. Na ulicach, w ramach Akcji Żonkil, tysiące wolontariuszy będzie rozdawało papierowe żonkile.

- W tym roku 200 tysięcy żonkili trafi na ulice w Warszawie, ale też w całej Polsce. Mamy mnóstwo szkół i instytucji, które angażują się w tę akcję i w różnych miejscowościach sami składają kwiaty - mówiła na antenie TOK FM Joanna Garsztka, koordynatorka wolontariatu Muzeum POLIN. Jak dodała, Akcja Żonkil z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Jej pierwsza edycja odbyła się w 2013 roku. Kwiaty rozdawało wówczas 500 wolontariuszy. Teraz zgłosiło się 2,5 tysiąca. To rekordowa liczba.

"Chcę podziękować Ogórek". Dyrektor Muzeum Polin komentuje antysemickie tweety pracowników TVP

Skąd się wzięły żonkile?

Dlaczego rozdawane są akurat żonkile? Akcja łączy się z Markiem Edelmanem, ostatnim przywódcą Żydowskiej Organizacji Bojowej, który przeżył likwidację getta i przez lata pielęgnował pamięć o tym wydarzeniach. Do końca życia w rocznicę powstania przychodził pod Pomnik Bohaterów Getta, by oddać hołd poległym towarzyszom.

- Jedna z historii mówi o tym, że Marek Edelman dostawał żonkile co roku w rocznicę wybuchu powstania. Druga z kolei mówi, że sam składał je pod pomnikiem - opowiadała Joanna Garsztka. - Faktem jest, że te kwiaty są dla nas ważne i stały się symbolem akcji. Od 2013 roku pozwalają nam wspominać to powstanie i upamiętniać bohaterów - dodała.

Przedstawicielka Muzeum POLIN wyjaśniła też, że wolontariusze, którzy rozdają żonkile, przechodzą wcześniej odpowiednie szkolenia. - Ta akcja może nie jest trudna, ale bardzo ważna. Wymaga przygotowania merytorycznego. Chcielibyśmy, żeby wolontariusze, którzy wychodzą na ulice znali historię powstania w getcie. Oni mają pielęgnować pamięć, przypominać bohaterów i robić to z odpowiednim szacunkiem - mówiła

Wolontariusze to często młode, kilkunastoletnie osoby. Oprócz szkolenia merytorycznego z wiedzy o powstaniu mają też szkolenia komunikacyjne. - Chcemy ich przygotować do tego, jak najlepiej rozdawać żonkile, jak podejść do ludzi na ulicy, jak z nimi rozmawiać - precyzowała Garsztka.

Syreny upamiętnią bohaterów

Oprócz żonkili, bohaterów powstania w getcie upamiętnią w piątek syreny alarmowe. Zostaną uruchomione na terenie Warszawy, dokładnie o godzinie 12. Będą emitowały sygnał ciągły przez 1 minutę.

Również w południe rozpoczną się oficjalne uroczystości przed pomnikiem Bohaterów Getta  z udziałem przedstawicieli parlamentu, władz państwowych i samorządowych, społeczności żydowskiej, mieszkańców Warszawy/ (szczegółowy program obchodów można znaleźć na stronie stołecznego urzędu miasta).

Pierwszy taki zryw

Powstanie w getcie w Warszawie było pierwszym w okupowanej Europie powstaniem przeciwko hitlerowskiemu okupantowi. 19 kwietnia 1943 roku niemieckie oddziały liczące 2 tys. ludzi, uzbrojone w czołgi i wozy pancerne weszły do getta warszawskiego po to, by dokończyć zaczętą wcześniej likwidację żydowskiej dzielnicy. Mieszkało w niej wówczas około 50-60 tys. ludzi.

Do walki z Niemcami stanęło kilkuset słabo uzbrojonych członków Żydowskiej Organizacji Bojowej kierowanych przez Mordechaja Anielewicza oraz ponad 150 bojowców Żydowskiego Związku Wojskowego.

- Największą siłą powstańców była determinacja. Nie byli świetnie przygotowani pod względem wyszkolenia wojskowego. Nie dorównywali Niemcom, natomiast nie mieli nic do stracenia. Część chciała się zemścić za to, co widzieli wcześniej - mówił w TOK FM dr Michał Trębacz - szef działu naukowego Muzeum POLIN.

Przez pierwsze dni powstańcy prowadzili walki uliczne, atakując granatami i butelkami z benzyną wkraczające oddziały niemieckie. Przy bramie getta przy ul. Wałowej powstrzymali kolumnę SS, detonując specjalną minę. Dalsze walki polegały na obronie poszczególnych bunkrów i budynków. Niemcy nie mieli litości, systematycznie przeczesywali kolejne kwartały ulic, paląc dom po domu. Do wykrytych bunkrów wrzucali świece dymne i niszczyli je przy pomocy materiałów wybuchowych.

Zaledwie kilkudziesięciu powstańcom udało się wydostać kanałami i podziemnymi tunelami z płonącego getta. Ponad 100 bojowców, wśród nich Mordechaj Anielewicz, udusiło się dymem lub popełniło samobójstwo, nie chcąc wpaść w ręce Niemców.

Ostatecznie powstańcze walki trwały 27 dni, do 16 maja. Na znak ich zakończenia Niemcy wysadzili w powietrze Wielką Synagogę przy ul. Tłomackie. Po powstaniu Niemcy zrównali teren getta z ziemią.

DOSTĘP PREMIUM