Iwona Hartwich odpowiada Kaczyńskiemu: Będziemy przeszkadzać. Ze strony rządu czujemy eutanazję na naszych dorosłych dzieciach

- Nie będziemy wspierać działań tego rządu. Będziemy przeszkadzać - mówi wprost Iwona Hartwich, jedna z inicjatorek zeszłorocznego protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. Zapowiada, że 23 maja do Warszawy protestować przyjedzie ponad 20 organizacji.
Zobacz wideo

O tym, żeby "popierać, a nie przeszkadzać" mówił Jarosław Kaczyński w Krakowie. Podczas przedwyborczego spotkania prezes PiS wdał się w dyskusję z niepełnosprawną kobietą, która pytała o wsparcie finansowe państwa dla osób chorych i wytykała rządzącym, że usiłują zaspokoić oczekiwania wszystkich grup społecznych, ale potrzeby niepełnosprawnych nie są dostrzegane. 

- Pani chce, żeby się zmieniło i ja chcę, żeby się zmieniło i z całą pewnością się zmieni, tylko jest taka prośba o to, aby nas popierać, a nie przeszkadzać - podsumował prezes PiS.

Zobacz wideo

Prośba prezesa nie zrobiła wrażenia na Iwonie Hartwich, która była jedną z liderek ubiegłorocznego protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, który odbywał się w Sejmie. 

- My nie będziemy wspierać działań tego rządu. My ze strony rządu czujemy eutanazję na naszych dorosłych dzieciach. 23 maja będzie ogólnopolski protest w Warszawie. Będziemy przeszkadzać. Nie można przeżyć całego miesiąca za 935 zł - mówi w TOK FM, w rozmowie z Piotrem Maślakiem. 

Minął rok od protestu. Postulaty czekają na realizację

Rodzice osób niepełnosprawnych powtarzają, że nie wszystkie postulaty, które przedstawili rok temu, zostały spełnione.  

- Podczas protestu został spełniony nasz drugi postulat, czyli zrównanie renty socjalnej z 84 proc. najniższej renty ZUS dla osoby niepełnosprawnej do 100 proc. Nie został jednak spełniony nasz główny postulat: osoby niepełnosprawne prosiły o 500 zł dodatku na życie. To osoby niepełnosprawne zostały najbardziej poszkodowane i oszukane - podkreśla Iwona Hartwich. Jak dodaje, nie działa wprowadzona przez rząd ustawa, która miała zapewnić osobom niepełnosprawnym 520 zł miesięcznie przeznaczane m.in. na leczenie i rehabilitację.

Przypomnijmy, że rząd wprowadził takie rozwiązanie po tym, jak odmówił protestującym wprowadzenia 500 złotych dodatku (w gotówce) dla osób niepełnosprawnych. Przedstawiciele rządu, m.in. minister Elżbieta Rafalska, powtarzali wtedy, że budżetu nie stać na wypłacanie 500 złotych niepełnosprawnym.

- Przed wyborami okazało się jednak, że pieniądze mogą dostać inne grupy. A nam powiedziano, że państwo zbankrutuje, jak pieniądze miałaby otrzymać ta wąska grupa (niepełnosprawni - red.). Co to znaczy? Że nie chce się najsłabszym pomagać - uważa Hartwich.

Rodzice osób niepełnosprawnych napisali list otwarty do minister ds. socjalnych Beaty Szydło.
- Upominamy się w nim, by nasze niepełnosprawne dorosłe dzieci były szanowane i miały w naszym kraju zabezpieczone godne życie - zaznaczyła gościni TOK FM. Warto przypomnieć, że przez cały czas trwającego 40 dni ubiegłorocznego protestu, wicepremier Szydło nie znalazła czasu, by spotkać się z niepełnosprawnymi i ich opiekunami.

Jakub Hartwich został radnym Torunia. "Cieszę się, że ludzie spojrzeli na mnie jak na osobę normalną"

W proteście zaplanowanym na 23 maja udział wezmą 24 organizacje z całej Polski. W południe zjawią się przed Pałacem Prezydenckim i odczytają list do prezydenta Andrzeja Dudy. Następnie protestujący przejdą pod Kancelarię Premiera, gdzie także odczytają list. Później udadzą się pod Sejm, gdzie zwołana zostanie konferencja prasowa. Odbędzie się ona pod Sejmem, a nie w środku, bo do Sejmu rodzice niepełnosprawnych dzieci mają zakaz wejścia.

Zeszłoroczny protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie trwał 40 dni. Został zawieszony w majówkę, mimo że rząd nie zdecydował się spełnić postulatów protestujących. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM