Szef fundacji "Nie lękajcie się": Po filmie Sekielskiego dzwoni do nas 15 osób dziennie

Było wiele głośnych historii, film "Kler", nasza mapa. Wszystko cichło, a tu rzucili się politycy. Przez tyle lat prosiliśmy o spotkania, o wparcie w różnej formie i była cisza - mówił w TOK FM Marek Lisiński.

- Film jest niesamowity, oddaje rzeczywistość ofiar, zrobiony z wielkim kunsztem. Było wiele głośnych historii, film "Kler", nasza mapa. Wszystko cichło, a tu rzucili się politycy. Przez tyle lat prosiliśmy o spotkania, o wparcie w różnej formie i była cisza - mówił w TOK FM Marek Lisiński, szef Fundacji "Nie lękajcie się", która pomaga ofiarom wykorzystywania seksualnego przez księży. Lisiński jest też współautorem "Mapy kościelnej pedofilii w Polsce".

Zobacz wideo

Podkreślił, że do jego fundacji zgłasza się coraz więcej ofiar pedofilii w Kościele. Jak mówił, pierwszy wysyp był po opublikowaniu mapy, kiedy to jednego dnia zadzwoniło do niego ponad 160 osób. Po filmie braci Sekielskich każdego dnia dzwoni po piętnaście osób. 

- Jest taka inicjatywa Lepszy Gdańsk, fundacja, w której stworzyliśmy komisję i od pół roku pracujemy nad projektem obywatelskim, 20 maja ogłosimy jego zarys i na jesieni po zebraniu 100 tys. podpisów powiemy “sprawdzam”. Będzie to komisja, która będzie badała skalę zjawiska, poszczególne przypadki, mamy możliwość zmuszania instytucji Kościoła do wypłaty zadośćuczynień - tłumaczył Lisiński.

Prowadzący audycję Piotr Najsztub pytał, czy ta komisja będzie potrzebowała jakiejkolwiek pomocy państwa. - Marszałek Sejmu będzie musiał przyjąć to, potem Sejm zatwierdzić - mówił Lisiński. Zwrócił też uwagę na problem, że po ukończeniu przez ofiarę 30 lat, przestępstwo ulega przedawnieniu. W myśl art. 200 Kodeksu karnego przestępstwo bowiem ulega przedawnieniu po 10 latach. 

- Większość osób, które się zgłaszają, to osoby 40, 50-letnie. Myślimy, że tak jak w USA moglibyśmy zrobić okienko. W Stanach był rok, kiedy zawieszono coś takiego jak przedawnienie. Przez ten rok przyjęto wszystkie sprawy bez względu na to, czy były przedawnione, czy nie - tłumaczył Lisiński. I dodał: Chcemy też, żeby kary nie były w zawieszeniu, jak się często zdarza w przypadku osób duchownych.

Kolejny problem to lęk ofiar przed ujawnieniem się. Boją się nie tylko o siebie, ale również o swoje rodziny, że zostaną napiętnowane. Zwłaszcza, że zdarzają się listy pisane w obronie księdza oskarżonego o molestowanie czy pedofilię. 

Lisiński sam jest ofiarą księdza pedofila - miał wtedy 12 lat, a swoją historię opowiedział dziennikarzowi Ekke Overbeekowi, autorowi książki "Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM