Ustawa dezubekizacyjna obniżyła mu rentę. Teraz pan Wojciech wygrał w sądzie. "To bardzo ważny wyrok"

Sąd Okręgowy w Lublinie zdecydował o przywróceniu renty inwalidzkiej panu Wojciechowi, któremu obniżono ją na mocy ustawy dezubekizacyjnej. - Nie można się zgodzić z tym, że samo zaświadczenie z IPN (o pracy w służbach PRL-red.), bez szerszej analizy całej sytuacji, daje podstawy do zastosowania ustawy - mówiła sędzia w uzasadnieniu wyroku.
Zobacz wideo

Przed wejściem w życie ustawy dezubekizacyjnej pan Wojciech dostawał prawie 2900 zł renty – na mocy ustawy obniżono ją do kwoty 854 zł. Tak jak tysiącom osób w całej Polsce. Mieszkaniec Białej Podlaskiej zdecydował się pójść do sądu.

Zobacz koniecznie: Ponad 23 tys. odwołań ws. obniżenia emerytury w ramach ustawy dezubekizacyjnej utknęło w sądzie

Pan Wojciech w 1982 roku w czasie pracy w wydziale kryminalnym został postrzelony na służbie przez przestępcę. I nigdy już do czynnej służby nie wrócił.

Sąd nie odnosił się do tego, czy ustawa, która obniżyła pensje byłym funkcjonariuszom i która budziła takie wątpliwości, jest zgodna z Konstytucją czy też nie - takie pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu zadał Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego wpływają skargi osób, którym obniżono uposażenia. - Sąd nie widzi potrzeby odnoszenia się do niezgodności z Konstytucją ustawy z dnia 16 grudnia 2016 roku. Rozpoznanie tej sprawy i wydanie rozstrzygnięcia nie wymagało odniesienia się do zarzutów o niekonstytucyjności ustawy – mówiła sędzia Ewa Gulska. Sąd uznał, że w tej konkretnej sprawie ustawa w ogóle nie powinna być zastosowana. - Istotą tego przepisu jest pozbawienie uposażeń osoby, które faktycznie, realnie działały na rzecz umacniania państwa totalitarnego w tym okresie – mówiła sędzia, dodając, że pana Wojciecha to nie dotyczy. Po postrzale przez przestępcę, długi czas był w szpitalu, a potem komisja lekarska wysłała go na rentę.

Nie mógł pracować i nie pracował. Nie był nawet świadomy tego, że – już gdy był na rencie – przeniesiono go na stanowisko zastępcy kierownika komisariatu milicji do spraw polityczno-wychowawczych. M.in. to wpłynęło na obniżenie mu emerytury w ramach dezubekizacji. - Nie można się zgodzić z tym, że samo zaświadczenie z IPN, bez szerszej analizy całej sytuacji, daje podstawy do zastosowania ustawy – mówiła sędzia. A chodzi o zaświadczenie o współpracy z państwem totalitarnym.

Po decyzji sądu pan Wojciech zamiast 854 zł ma znów dostawać tyle co wcześniej, czyli prawie 3 tysiące zł. - Sąd jest niezawisły. W końcu nastąpiła decyzja zgodna z prawem i sprawiedliwa – powiedział pan Wojciech po wyjściu z sali rozpraw. Dziękował wszystkim, którzy mu pomagali. - Jestem szczęśliwy, odzyskałem swoje – dodał nasz rozmówca.

"Niezwykle ważny wyrok"

- To jest niezwykle ważny wyrok – mówi adwokat Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Sąd podkreślił, że trzeba badać każdą sprawę indywidualnie, nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej, która tak naprawdę wpisana jest w ustawę dezubekizacyjną. Wydaje mi się, że to istotne rozstrzygnięcie także dla innych funkcjonariuszy – dodaje mecenas Jagura.

Ustawa dezubekizacyjna rażąco obniżyła emerytury i renty tysiącom osób. Chodzi nie tylko o byłych SB-ków, ale też pracowników m.in. resortu spraw wewnętrznych, Ministerstwa Obrony czy Wojsk Ochrony Pogranicza. Obniżki doświadczyły też m.in. sekretarki, maszynistki czy osoby, które w PRL pracowały dosłownie przez chwilę, choćby kamerzysta z resortowego kina. Potem, po 1989 roku, mogły pracować w różnych miejscach, na różnych stanowiskach, ale to kompletnie nie miało znaczenia – i tak obniżono im świadczenia. Teraz walczą przed sądem.

DOSTĘP PREMIUM