"Nie dla zbiorników". Protest mieszkańców Kotliny Kłodzkiej ws. planów Wód Polskich. Anna Zalewska wybuczana

Kilkaset osób pojawiło się na spotkaniu w sprawie projektu budowy suchych zbiorników retencyjnych w Kotlinie Kłodzkiej. Taka inwestycja wiązałaby się z wysiedleniem 2,5 tys. mieszkańców. Na spotkaniu niespodziewanie pojawiła się Anna Zalewska. Minister edukacji została wybuczana.
Zobacz wideo

Jak informowaliśmy w czwartek, prawie 2,5 tys. mieszkańców Kotliny Kłodzkiej grozi wysiedlenie. Państwowe Wody Polskie badają możliwość utworzenia w okolicach Kłodzka kilkunastu suchych zbiorników retencyjnych, żeby chronić region przed powodzią. Suche poldery, w razie potrzeby, przyjmowałyby nadmiar wody. Cztery już są budowane. Jeżeli rozpoczęłaby się budowa kolejnych - kilka wiosek może przestać istnieć. Wody Polskie przekonują, że to wstępne analizy, a konkretne plany inwestycyjne dopiero zostaną wypracowane.

Anna Zalewska wybuczana

W piątek w Międzylesiu doszło do spotkania protestujących mieszkańców, Wód Polskich i Banku Światowego, który kredytuje budowę suchych zbiorników retencyjnych. Na sali jest kilkaset osób, mają transparenty z napisami: "Nie dla zbiorników", " Ratujmy Radochów", "Nie wysiedleniom! Nie zaporom! Nie manipulacji". 

W trakcie spotkania z ust przedstawiciela Wód Polskich padła bardzo ważna deklaracja. - Przestajemy procedować dokument pt. "Analiza zwiększenia retencji powodziowej w Kotlinie Kłodzkiej" - zapowiedział Krzysztof Woś. 

Na spotkaniu niespodziewanie pojawiła się Anna Zalewska, minister edukacji i "jedynka" Zjednoczonej Prawicy w okręgu dolnośląskim w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak poinformowała reporterka TOK FM Małgorzata Waszkiewicz, obecność Zalewskiej nie została dobrze przyjęta przez mieszkańców – pani minister została wybuczana.

Minister Anna Zalewska zapewniła, że w przyszłym tygodniu rząd wyśle deklaracje dot. zaprzestania analizy dokumenty na piśmie. 

A protestujący mieszkańcy Kotliny Kłodzkiej mówią tak: uwierzymy, jak zobaczymy. - To jest dość zabawne, bo miesiąc temu mówili, że konieczne są dalsze inwestycje według tych analiz. My już tam mieszkamy z pokolenia na pokolenie, nie chcemy, żeby teraz robili nam tam zmiany - podkreślają mieszkańcy. 

DOSTĘP PREMIUM