IMGW ostrzega przed zbliżaniem się do rzek. "Przeskok z suszy na powódź to coś, do czego się musimy przyzwyczajać"

Mazowsze, Lubelszczyzna i Dolny Śląsk - tych regionów dotyczy ostrzeżenie drugiego stopnia wydane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Chodzi o to, by nie zbliżać się do rzek, nie wchodzić na wały przeciwpowodziowe. Czy jesteśmy przygotowani na powodzie? I czy będzie ich w Polsce więcej?
Zobacz wideo

Na Wiśle przesuwa się fala kulminacyjna, która we wtorek ma dotrzeć do Warszawy. W Puławach Wisła osiągnęła stan 650 cm (100 cm ponad stan alarmowy), natomiast późnym popołudniem lub wieczorem we wtorek wezbranie z kulminacją około 600 cm pojawi się w Warszawie. Stan ostrzegawczy dla stolicy wynosi 600 cm, a stan alarmowy 650 cm.

Na Odrze w Głogowie kulminacja osiągnęła w poniedziałek 437 cm, do Nowej Soli wezbranie ze stanem maksymalnym 371 cm (1 cm powyżej stanu ostrzegawczego) dotrzeć ma we wtorek około południa, a do Cigacic w środę nad ranem z nieznacznie przekroczonym stanem ostrzegawczym. Poniżej Nietkowa stan wody będzie w strefie wysokiej, ale poniżej ostrzegawczego.

Powódź po suszy - tak już będzie?

Prof. Paweł Rowiński, hydrolog i wiceprezes Polskiej Akademii Nauk, który był gościem TOK FM, przyznał, że wiosenne powodzie i podtopienia nie są zjawiskiem wyjątkowym - zdarzały się przed laty, nieraz z większym nasileniem, i zapewne będą się zdarzać w przyszłości. 

Dziwne może wydawać się to, że jeszcze nie tak dawno mieliśmy do czynienia z suszą. - Przeskok z suszy na powódź to jest coś, do czego się musimy przyzwyczajać. Bo wszystkie scenariusze klimatyczne dla Polski, dla naszego obszaru pokazują, że tak będzie wyglądało nasze życie. Będziemy mieć długie okresy suche - co może być nawet bardziej dramatyczne, a zaraz po tym może wystąpić okres silnych opadów - mówił prof. Rowiński, wieszcząc, że taka przyszłość jest prawdopodobna, jeśli scenariusz klimatyczny będzie się realizować tak, jak realizuje się do tej pory. Przy czym do tego zestawu dojdą nam jeszcze inne ekstremalne zjawiska atmosferyczne, jak np. trąby powietrzne, których można spodziewać się znacznie więcej. 

Powódź - czy Polska jest na nią gotowa?

Pytany o to, czy nasz kraj i infrastruktura jest przygotowana na powodzie i podtopienia, przyznał, że sprawa jest skomplikowana, a sam fakt wylewania rzek jest tylko jednym z elementów całej gospodarki wodnej. - Nie wystarczy powiedzieć: podnieśmy wały! To byłoby olbrzymim kosztem i stratą również dla środowiska. Musimy pamiętać o krajobrazie, o przyrodzie. To musi być zintegrowana gospodarka wodna - tłumaczył. 

Sęk w tym, że - jego zdaniem - w Polsce mamy z tym problem. - W Europie istnieje coś takiego jak Europejskie Prawo Wodne. Moja opinia jest taka, że my naszym polskim prawem przystosowujemy się do niego bardzo źle i nie wypełniamy tych norm, postępujemy często zupełnie inaczej, niż zapisano w dyrektywach - dodał. Wskazał, że np. w Holandii poświęcono 3 mld dolarów, żeby dać więcej przestrzeni rzekom. A tymczasem w Polsce wydawane są pozwolenia na budowę na terenach zalewowych. - Nie jesteśmy przygotowani, ale nie możemy się koncentrować tylko na powodziach czy tylko na suszach - przekonywał. 

Jak to jest z naszą gotowością na susze i powodzie? Posłuchaj więcej:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM