Iga Świątek w Paryżu szybka jak TGV. Jest już w trzeciej rundzie French Open. "W Polsce nadal nie ma tradycji tenisowej"

Iga Świątek pokonała rozstawioną z numerem 16. Chinkę Qiang Wang 6:3, 6:0 i awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju tenisowego French Open w Paryżu. To jej najlepsze osiągnięcie w imprezie tej rangi.
Zobacz wideo

W pierwszej rundzie mistrzyni ubiegłorocznego juniorskiego Wimbledonu w identycznym stosunku - 6:3, 6:0 - pokonała młodszą od siebie Francuzkę Selenę Janicijevic. - Wtedy przedmeczowe napięcie nieco mnie sparaliżowało na początku. Teraz też się denerwowałam, ale to była konstruktywna presja - przyznała już po pojedynku z Wang Iga Świątek, w którym dominowała praktycznie od początku do końca.

Kolejną rywalką Polki, która w piątek skończy 18 lat, będzie triumfatorka pojedynku mistrzyni olimpijskiej, Portorykanki Moniki Puig z Rosjanką Darią Kasatkiną. 

Jak przyznawał w TOK FM Mariusz Fyrstenberg, tenisista, jeden z najlepszych deblistów świata, w Polsce nie ma jeszcze tradycji tenisowej. - Siostry Radwańskie, Jerzy Janowicz to było pierwsze pokolenie sukcesów polskiego tenisa po Wojciechu Fibaku. Iga Świątek czy Hubert Hurkacz (we French Open przegrał w pierwszej rundzie z rozstawionym z "jedynką" Serbem Novakiem Djokovicem 4:6, 2:6, 2:6 - red.) wywodzą się trochę z niczego - mówił Fyrstenberg. 

Jak dowodził ekspert, Wojciech Fibak, który największe sukcesy świętował w latach 80. ubiegłego wieku, wszystko osiągnął sam. - Potem nastała bardzo długa cisza. Pojawili się Łukasz Kubot, Jerzy Janowicz, Agnieszka Radwańska i oni musieli otwierać te wszystkie nowe drzwi dla innych. Im było ciężej niż teraz Hurkaczowi czy Świątek. Natomiast ta dwójka też będzie musiała pootwierać nowe horyzonty dla polskich tenisistów. Cały czas czekam na to pokolenie, które wychowało się na sukcesach Radwańskiej czy Janowicza. To są ludzie jeszcze młodsi niż Hurkacz i Świątek. Polski tenis idzie w górę i to z przytupem - ocenił Fyrstenberg. 

Ekspert przyznawał, że tenis w Polsce nadal pozostaje sportem elitarnym, a wychowanie młodego tenisisty wiąże się ze sporym nakładami finansowymi. - Chyba, że jesteś mocny już w juniorach do lat 14, trafiasz do kadry narodowej i tam masz opiekę oraz wsparcie. Jeżeli jesteś słabszy i się nie łapiesz - ze mną tak było - to potrzebujesz funduszy. Inaczej jest dużo trudniej - mówił Mariusz Fyrstenberg. 

Jak dodał, w Polsce infrastruktura tenisowa cały czas się rozwija. - Nie trzeba wysłać dziecka do zagranicznych akademii, u nas też są szkółki, a schematy treningowe są takie same - podkreślał Fyrstenberg i dodawał, że zagraniczna akademia ma często to przewagę, że można tam spotkać światowe gwiazdy tenisa. - I to bardzo pomaga - przyznał ekspert. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM