Pracownicy z Ukrainy zostali bez środków do życia. Protestują przed zakładem mięsnym

Pracownicy z Ukrainy protestują przed Zakładami Mięsnymi Henryk Kania w Goczałkowicach-Zdroju oraz w Pszczynie. Do tej pory nie otrzymali wypłat za kwiecień i zostali bez środków do życia.
Zobacz wideo

Grupa kilkudziesięciu pracowników protestuje przed bramą zakładu w Goczałkowicach. Niektórzy trzymają transparenty z hasłem "Oddajcie nam nasze pieniądze". Chodzi o pensje w wysokości 2,3 tys. zł.

- Zakład nie płaci naszej agencji (New Work Poland, która pośredniczy w ich zatrudnieniu - red.). My nie możemy pojechać do domu, bo nawet nie mamy pieniędzy, żeby kupić sobie bilet - mówili reporterowi TOK FM strajkujący. Zapowiadają, że będą protestować do tej pory, aż otrzymają należyte wynagrodzenie.

Jak przyznał w czwartek Paweł Sikora, rzecznik Zakładów Mięsnych Henryk Kania, firma rzeczywiście nie dokonała jeszcze przelewu pośrednikowi za kwiecień.

- Nie przelaliśmy jeszcze pieniędzy, ponieważ mamy uzasadnione obawy, że te pieniądze nie są rozliczane w należyty sposób - poinformował rzecznik.

Agencja New Work Poland tłumaczy, że trwają negocjacje z Zakładami Mięsnymi, które od pół roku nie wywiązują się z umów, m.in. przelewając pieniądze z miesięcznym opóźnieniem.

DOSTĘP PREMIUM