Służba zdrowia umiera. Szef NIK: Pod względem nakładów rywalizujemy z Albanią. Nawet w prywatnych sieciach są już kolejki

Jeśli są takie miejsca w Polsce, gdzie kobieta musi jechać 50 km, żeby skorzystać z pomocy ginekologa, to odpowiedzialnością państwa jest, żeby tę mapę uzupełnić i finansowo zachęcić lekarzy, żeby byli w danym miejscu - powiedział w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski, szef Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła właśnie sytuację w polskiej służbie zdrowia.
Zobacz wideo

Najwyższa Izba Kontroli sporządziła raport dotyczący sytuacji w polskiej służbie zdrowia. Wnioski nie są optymistyczne. Eksperci NIK przekonują, że nasz system opieki zdrowotnej "nie jest przyjazny dla pacjenta, nie zapewnia efektywnego wykorzystania środków publicznych oraz stwarza problemy kierującym placówkami medycznymi i zatrudnionemu w nich personelowi".

- Pod względem nakładów publicznych na służbę zdrowia zajmujemy trzecie miejsce od końca spośród wszystkich państw w Europie - powiedział w TOK FM szef NIK Krzysztof Kwiatkowski. - Przez to jesteśmy w grupie absolutnie kilku państw, których sami obywatele, Polki i Polacy, najwięcej dokładają do procesu leczenia ze swoich prywatnych pieniędzy - dodał.

Kwiatkowski zwrócił jednak uwagę, że i w placówkach prywatnych sytuacja nie jest najlepsza. - Ci, którzy korzystają, wiedzą już, że nawet w prywatnych placówkach trzeba czekać w kolejkach. To pokazuje niedomaganie całego systemu - stwierdził.

NIK o służbie zdrowia. Polacy mają prawo do opieki medycznej na poziomie

Zdaniem szefa NIK, państwo powinno przeznaczać znacznie większe nakłady na ochronę zdrowia. - Jeśli stać nas i ogłaszamy, że chcemy budować strzelnicę w każdym powiecie, to może warto wpierw zainwestować te pieniądze tam, gdzie rywalizujemy z takim państwem, jak Albania pod względem wydatków na opiekę służby zdrowia. Polacy mieszkają w rozwiniętym cywilizacyjnie kraju i mają prawo do opieki medycznej na poziomie - ocenił gość TOK FM.

Według Krzysztofa Kwiatkowskiego, w polskiej służbie zdrowia należałoby całkowicie zmienić sposób finansowania i zamiast na leczenie szpitalne, więcej środków kierować w stronę ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. W Polsce, jak wskazał, wciąż panuje niezrozumiała zasada, że bardziej opłaca się położyć pacjenta w szpitalu na kilka dni i trzymać go tam, nawet jeśli nie jest to konieczne - bo inaczej dana placówka nie otrzyma środków finansowych.

- A pamiętajmy, że leczenie szpitalne ma jeszcze jedną wadę. Niestety, nie radzimy sobie z różnymi zakażeniami szpitalnymi. (…) Trzeba wiedzieć, że leczenie szpitalne wiąże się z pewnym rodzajem ryzyka, więc jeżeli można pacjenta wyleczyć ambulatoryjnie, to jest to daleko bardziej korzystne niż leczenie szpitalne - ocenił prezes NIK.

- W Polsce algorytm, na podstawie którego NFZ wylicza pieniądze, jest sprzed 10 lat i kompletnie nie przystaje do rzeczywistości. On zupełne nie uwzględnia sytuacji wynikających z geograficznych uwarunkowań - mówił dalej Kwiatkowski. Jak wskazał, w niektórych województwach w Polsce jest większe prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór, a mimo wszystko państwo nie kieruje tam wyższej liczby środków na profilaktykę i diagnostykę.

NIK o służbie zdrowia. Brak lekarzy i koordynacji leczenia

Dramatyczna sytuacja, zdaniem szefa NIK, jest także z geograficznym rozłożeniem lekarzy i przychodni. - Jeśli są takie miejsca w Polsce, gdzie kobieta musi jechać 50 kilometrów, żeby skorzystać z pomocy ginekologa, to odpowiedzialnością państwa jest, żeby tę mapę uzupełnić i finansowo zachęcić lekarzy, żeby byli w danym miejscu - stwierdził gość TOK FM.

- Czy pan wie, że w połowie województw nie ma oddziałów chorób zakaźnych dla dzieci? I niestety, tę listę można mnożyć, podobnych przypadków jest więcej - mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem Kwiatkowski. Ocenił też, że Polska służba zdrowia stoi "nie bokiem, lecz tyłem do nowoczesnych technologii". Podkreślił, że każdy pacjent powinien mieć prawo do skorzystania z portalu internetowego, gdzie będą wyliczone wszystkie placówki medyczne usystematyzowane pod względem jakości świadczonych usług. Nie wszędzie tak jest.

W raporcie NIK czytamy, że wielką bolączką polskiego systemu ochrony zdrowia jest brak koordynacji leczenia i fragmentaryczność procesów terapeutycznych. Świadczy o tym odsyłanie pacjentów do innych podmiotów z powodu braku możliwości kompleksowego leczenia, co negatywnie wpływa na jego efekty.

Przykładem tego jest zła sytuacja w onkologii. Wprowadzenie pakietu onkologicznego - zdaniem NIK - nie doprowadziło do istotnej poprawy kompleksowości i jakości udzielanych świadczeń. Jedynie 1,9 proc. podmiotów realizujących pakiet onkologiczny w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej zapewniało jednoczesny dostęp w ramach własnej działalności do badań laboratoryjnych, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego oraz badań endoskopowych. - Te 1,9 proc. to dramatyczna liczba - stwierdził w TOK FM Kwiatkowski.

Podkreślił, że w przypadku chorób nowotworowych kluczową kwestią jest szybka diagnostyka i natychmiastowe rozpoczęcie leczenia. W sytuacji, gdzie niecałe 2 proc. oferuje możliwość kompleksowego zbadania, jest to praktycznie niemożliwe.

Wśród zaleceń dotyczących poprawy sytuacji, kontrolerzy rekomendują m.in. położenie większego nacisku na edukację zdrowotną i wprowadzenie takiego przedmiotu do szkół oraz przesunięcie kompetencji właścicielskich nad szpitalami - ze starostów do marszałków województw.

Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM