Czy na Marszu Równości w Gdańsku doszło do obrażenia uczuć religijnych? "Nie mogę się tego dopatrzeć"

-Trzeba udowodnić, że ktoś znieważył przedmiot religijny. A to, co było niesione, to nie był przedmiot religijny - komentowała w TOK FM dr Weronika Chańska.
Zobacz wideo

Gdańska prokuratura wszczęła postępowanie w którym zbada, czy uczestnicy sobotniego Trójmiejskiego Marszu Równości, którzy nieśli umieszczony na drzewcu rysunek waginy, rzekomo imitujący Najświętszy Sakrament, znieważyli przedmiot religijny.

Jak informowały lokalne media, wśród osób, które złożyły zawiadomienia, znalazł się m.in. były poseł PiS Andrzej Jaworski oraz współzałożyciel Stowarzyszenie myGdańsk.pl Hubert Grzegorczyk.

Prezydent Gdańska, która uczestniczyła w Marszu, odcięła się od tego wydarzenia.

- Zacznijmy od faktów. Jest jedynie domniemanie jakoby w czasie marszu ktoś prezentował imitację waginy. Niektórym się wydaje, że miało to znamiona czynu karalnego. Ja jestem przekonana, że to błędny osąd, że nikt przy zdrowych zmysłach tak twierdzić nie może. Organizatorki napisały, że królewska wagina niczego nie imituje i nie jest zamiast, jest tym, czym ma być. Jest symbolem wolnych kobiet, dla których kobiecość jest święta - komentowała w TOK FM dr Weronika Chańska, z Zakładu Filozofii i Etyki Collegium Medicum UJ.

Czy taka argumentacja trafi jednak do osób, które identyfikuje się z wiarą i symboliką katolicką? Całość mogła kojarzyć się z procesją Bożego Ciała - zauważył prowadzący audycję Tomasz Stawiszyński.

- Tutaj nie wystarczy domniemanie, czy to, że w oczach niektórych, coś im to przypomina. Trzeba udowodnić, że ktoś znieważył przedmiot religijny. A to, co było niesione, to nie był przedmiot religijny. Może przypominało, ale ja nie mogę się tego dopatrzeć. Na tej zasadzie zakazalibyśmy piosenki "Polska Madonna" Maryli Rodowicz i "Karuzela z Madonnami" Ewy Demarczyk - przekonywała dr Chańska.

Wyraziła również opinię, że prezydent Gdańska publikując list, w którym opisuje swoje rozczarowanie i poruszenie, zachowała się nieprofesjonalnie. - Zupełnie niezrozumiały brak profesjonalizmu ze strony pani Dulkiewicz. Jej list nie licuje z rangą urzędu, pisanie o swoich prywatnych odczuciach jest mało stosowne, przydałoby się więcej rozwagi i spokoju. Reakcja jest nieadekwatna - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM