Protest lekarzy. "W całym systemie brakuje dziś dziesięciu miliardów złotych"

Z przed Ministerstwa Zdrowia ruszyła manifestacja lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pacjentów. Jej uczestnicy domagają się przestrzegania porozumienia, zawartego półtora roku temu z rezydentami.
Zobacz wideo

Rząd zobowiązał się wówczas do stopniowego podnoszenia nakładów na służbę zdrowia. Ale nie robi tego w oparciu o aktualną wysokość PKB - tylko korzysta z danych sprzed dwóch lat.

Przez co w całym systemie brakuje dziś dziesięciu miliardów złotych - mówi przewodniczący porozumienia rezydentów Jan Czarnecki. - Bardzo się cieszymy, że rząd zaczyna wprowadzać programy socjalne, jednak ochrona zdrowia była traktowana po macoszemu od czasu transformacji. Mam 30 lat, jestem rocznik 1990, tyle co żyję służba zdrowia jest traktowana po macoszemu, Myśleliśmy, że półtora roku temu udało nam się to w końcu zmienić, okazuje się, że nie. Że znowu musimy protestować, tym razem nie tylko w naszym interesie, ale również w interesie całego społeczeństwa - twierdzi Czarnecki. 

Wśród głównych zarzutów ze strony rezydentów są m. in. zbyt mały wzrost nakładów na ochronę zdrowia i oszczędności na personelu medycznym. 

Lekarze rezydenci protestowali od początku października ubiegłego roku. Domagali się wzrostu wynagrodzeń i zwiększenia nakładów na zdrowie. Początkowo prowadzili protest głodowy, później zdecydowali się na wypowiadanie klauzuli opt-out, czyli umowy, w której lekarz zgadza się na wydłużenie swojego czasu pracy ponad normę.

DOSTĘP PREMIUM