8 ton wlepek dla Solidarności za pieniądze włoskich socjalistów. A plakat z Garym Cooperem? Jemu patronowali... komuniści

Kiedy już po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu delegacja "Solidarności" z Lechem Wałęsą wybrała się do Rzymu, prof. Bronisław Geremek poprosił o pomoc w organizowaniu pieniędzy na wybory. Potem, gdy czas zaczynał naglić, prosił już nie o gotówkę, a o materiały wyborcze. Tym sposobem we Włoszech rozpoczęła się produkcja wlepek i plakatów.
Zobacz wideo

Prof. Bronisław Geremek prosił o zorganizowanie wsparcia finansowego, ponieważ po obradach Okrągłego Stołu było wiadomo, że wkrótce odbędą się wybory, w których "Solidarność" weźmie udział. Czas jednak płynął nieubłaganie i w pewnym momencie na przekazywanie pieniędzy było już za późno. - Niedługo później w rozmowie telefonicznej prof. Geremek powiedział: pieniądze już nas nie urządzają, bo już niewiele zdążymy zrobić. Prosił więc o przygotowanie we Włoszech materiałów, które można by było wykorzystać - opowiadał w audycji OFF Czarek prof. Krzysztof Gawlikowski, dziś kierownik studiów azjatyckich na Uniwersytecie SWPS, a wtedy wykładowca w Neapolu. 

Wlepki wielkości koperty. "Wydrukowano w Rzymie"

Zabrał się więc do pracy, wszystkie szczegóły ustalając z Andrzejem Machalskim, który był szefem biura wyborczego "Solidarności". Z Polski nadeszły dwa wzory nalepek - obie wielkości koperty. Na jednej napis brzmiał" "Twoją szansą Solidarność", a na drugiej: "Pierwszy raz możesz wybrać, wybierz Solidarność". 

- Otrzymałem z kraju wzory w postaci szarych kserokopii, a wzory kolorystyczne to już ja robiłem. Tych wlepek wysłałem do kraju 8 ton - opowiadał prof. Gawlikowski. Postanowił, że napisy zostaną wydrukowane w kolorach - zielonym i czerwonym.

Jak przyznał, pieniądze na wlepki wyłożyła Włoska Partia Socjalistyczna Bettino Craxiego - tego, który potem okazał się zamieszany w afery korupcyjne. Gościowi audycji OFF Czarek było o tyle łatwo dotrzeć do tych polityków, że był konsultantem rządu premiera Craxiego w dziedzinie spraw zagranicznych. Co ciekawe, te środki na pomoc "Solidarności", jak mówił gość Cezarego Łasiczki, też szły z nielegalnych pieniędzy. W sumie koszt druku sięgnął stu kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Wkrótce jednak pojawił się kolejny problem, ponieważ "Solidarność" nie zdołała zorganizować transportu ciężarówkami. 

- Trzeba było zdobyć kolejne pieniądze na wysłanie tego drogą lotniczą. Najtańsze loty oferowała Air France. Jak te paki zaczęły przylatywać na Okęcie, to generałowie wstrzymali lądowania Air France. Wydobycie pak już nadanych, żeby mogły polecieć innymi liniami, odbyło się z zaangażowaniem sekretariatu prezydenta Mitterranda [ówczesnego prezydenta Francji - red.]. Później te wlepki latały zewsząd: z Londynu, Amsterdamu, Helsinek - wspominał prof. Gawlikowski. 

Uważne oko dojrzy na boku wlepek napis po włosku. To napis identyfikujący drukarnię, w przypadku wlepek była to drukarnia rzymska. - Były premier Craxi zrobił drukarzom z tego powodu wielką awanturę, za dostarczenie dowodu ekipie Jaruzelskiego współpracy z obcymi siłami - wspominał prof. Gawlikowski. 

Socjaliści wlepki, komuniści - plakaty

Za druk wlepek płacili włoscy socjaliści, o co ze słynnym plakatem "W samo południe" z Garym Cooperem, autorstwa Tomasza Sarneckiego? - Kiedy otrzymałem projekt plakatu, byłem umówiony z Giorgio Napolitano z partii komunistycznej. Napolitano znalazł lewicowych związkowców w Modenie, w zakładzie spółdzielczym, którzy zgodzili się drukować z soboty na niedzielę w ramach pracy społecznej dla polskiej "Solidarności". Związek zawodowy tej kooperatywy sfinansował papier i farby - relacjonował prof. Gawlikowski. Dodajmy, że papier, na którym drukowano plakaty, nazywany jest we Włoszech papierem biblijnym - jest cieniutki, bardzo mocny i szlachetny. 

Plakat 'W samo południe', drukowany we włoskiej ModeniePlakat 'W samo południe', drukowany we włoskiej Modenie tokfm.pl

Znów jednak projekt, jaki dotarł z Warszawy, był czarno-biały, mieścił się na dwóch kartkach formatu A4. Prof. Krzysztof Gawlikowski telefonicznie uzgodnił, że plakat zostanie ulepszony - napis "Solidarność" drukowano w kolorze czerwonym, a Coopera wyposażono w przypinkę "Solidarności" na wzór takich, jakie w Rzymie rozdawał Tadeusz Nowina-Konopka. 

Projekt do Rzymu przywiozły dwie zakonnice, do Polski dostarczył go - przy udziale ojca Konrada Hejmo oraz ówczesnego prałata Stanisława Dziwisza - ksiądz, który w tygodniu poprzedzającym wybory 4 czerwca leciał do Polski. 2 tys. egzemplarzy zwiniętych w rulon przewiózł pod płaszczem, jako bagaż podręczny. W dniu wyborów plakaty z kowbojem wisiały w całej Warszawie

A co było po wyborach? - Żadnych podziękowań nie było. Jedyną satysfakcją było to, że prawie wszystkie stacje europejskie z Warszawy z dnia wyborów, nadawały właśnie z tym plakatem w tle. Włosi byli zachwyceni - wspominał prof. Gawlikowski.

W audycji OFF Czarek opowiedział również niezwykłą historię planowania obraz Okrągłego Stołu... w Rzymie. Posłuchaj: 

DOSTĘP PREMIUM