Coraz droższa żywność. "Najubożsi muszą się zmierzyć z bardzo wysokim wzrostem cen"

Dane GUS potwierdzają to, co wielu zauważa, robiąc zakupy: ceny żywności ciągle rosną. Najbardziej odczuwają to osoby o najniższych dochodach. - Frustracja będzie narastać - mówiła w EKG Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Zobacz wideo

Ceny żywności idą w górę. W stosunku do ubiegłego roku podrożały najbardziej podstawowe produkty: ziemniaki o 100 proc., kapusta o 70 proc., cebula o 50 proc. Ekonomiści zwykli porównywać zmiany cen w ujęciu rok do roku. Ale jak podkreśla dr Jarosław Janecki, w tym roku warto zwrócić uwagę na to, jak ceny rosną z miesiąca na miesiąc. - Rzadko się zdarzało w przeszłości, żebyśmy dwa miesiące pod rząd mieli takie wzrosty cen (jak teraz - red.). Historycznie patrząc, było tak, że zazwyczaj w maju, po okresie nowalijek, czyli wyższych cen,  mieliśmy potem z miesiąca na miesiąc spadki cen. Tym razem mamy wzrosty - tłumaczył w EKG główny ekonomista banku Societe Generale. 

Czytaj też: Pietruszka za 20 zł za kilogram, czereśnie za ponad 50. Sawicki uspokaja: Za kilka tygodni ceny powinny spaść>>>

Ekspert podkreślił, że jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny żywności są skrajne warunki pogodowe: susze oraz ulewne deszcze lub powodzie. A rolnicy już kolejny rok z rzędu alarmują, że uprawy wysychają. Jak wynika z informacji portalu Farmer.pl, dotyczy to głównie centrum kraju. 

Na żywność wydajemy 1/4 dochodów

Wzrost cen żywności najbardziej odczuwają osoby najuboższe. - Średnio w Polsce na żywność wydajemy około 25 proc. naszych dochodów. A różnicuje się to w istotny sposób w zależności od poziomu naszych dochodów. Im są one niższe, tym udział wydatków na żywność jest większy - podkreśliła dr Irena Ożóg, była wiceminister finansów.

Zdaniem Grażyny Piotrowskiej-Oliwy wśród osób o niskich dochodach "frustracja może narastać". Bo wzrosty cen nie dotyczą towarów z wyższej półki, czy nowalijek, których można sobie odmówić, tylko tych produktów, które uznajemy w Polsce za najbardziej podstawowe. - W Warszawie czy Gdańsku, to czy ktoś zapłaci za ziemniaki 2 zł, czy 4 zł, to szczególnie tej różnicy nie odczuje. Szczególnie jeśli zarabia dużo więcej niż średnia krajowa. Natomiast najubożsi muszą się zmierzyć z bardzo wysokim wzrostem cen produktów, które kupują na co dzień - podkreśliła prezeska Virgin Mobile Polska.

W stosunku do ubiegłego roku bardzo podrożał też chleb - o 50 proc. Powodem nie jest jednak nie tylko wzrost cen zbóż, ale także wzrost kosztów pracy, wzrost kosztów wynagrodzeń oraz niedobrów siły roboczej. Bo jak tłumaczył w TOK FM Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności, cena bochenka chleba tak naprawdę tylko w 30-40 proc. koszt mąki. 

CZYTAJ TEŻ: Chleb jest drogi, a będzie jeszcze droższy. Ekspert wyjaśnia przyczyny podwyżek>>>

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM