Butelkomatowa rewolucja. Automat z Krakowa przykładem dla innych miast. A czy wróci pod Wawel?

Pomysł krakowskiego butelkomatu okazał się strzałem w dziesiątkę. Urządzenie wydające 10-20 groszy za plastikowe opakowanie wzbudziło zainteresowanie nie tylko mieszkańców, rozsławiło Kraków i... zniknęło. Tymczasem inne miasta chcą skorzystać z krakowskiego pomysłu, ustawić butelkomaty w siebie.
Zobacz wideo

Butelkomat stanął w krakowskim urzędzie w połowie kwietnia. To pierwsze urządzenie w Polsce, które za zużyte butelki wypłacało gotówkę: 10 lub 20 groszy za sztukę. Sprzęt wzbudził ogromne zainteresowanie mediów (nie tylko lokalnych), które szeroko o nim informowały. Zrobiło też wrażenie na mieszkańcach miasta. Nierzadko, aby wrzucić butelkę, trzeba było… stać w kolejce.

- Odzew był fenomenalny. Przychodzili ludzie z całego miasta, często z pełnymi reklamówkami. Bardzo dużo było też bezdomnych, którzy czyścili ulice z pustych butelek - mówi nam Łukasz Wantuch, radny miasta i inicjator ustawienia butelkomatu.

Butelkomat zniknął

Po blisko dwóch tygodniach butelkomat zniknął z krakowskiego urzędu, ponieważ skończyły się fundusze na jego działanie. Urządzenie było gotowe na przyjęcie 15 tysięcy butelek. Sfinansował to właśnie radny Wantuch (który przekazał na ten cel 1000 zł) oraz Tomasz Terlecki - jeden z mieszkańców, który wpłacił 500 zł.  

W rozmowie radny podkreśla, że butelkomat był projektem pilotażowym. - Ale wróci - zapewnia. - Urząd miasta wysłał oferty do kilku firm i czekamy na decyzję - dodaje.

Urzędnicy potwierdzają - butelkomat będzie, ale na razie nie wiadomo... kiedy. - Wydział Gospodarki Komunalnej UMK zwrócił się już do przedsiębiorstw produkujących automaty na butelki PET, z prośbą o przedstawienie propozycji w zakresie ewentualnego wypożyczenia, dzierżawy lub zakupu automatu wyposażonego w zgniatarkę. Obecnie te propozycje są analizowane - informuje nas Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego krakowskiego ratusza.

Co poszło nie tak?

Przy okazji pilotażowego ustawienia butelkomatu na jaw wyszło kilka problemów, o których pisze prezydent miasta Jacek Majchrowski,Pismo  w odpowiedzi na interpelację jednego z radnych. Wspomina m.in., że urządzenie często samoczynnie się blokowało, wymagało częstej wymiany worków i przez to angażowało wielu urzędników. 

Pismo prezydenta Krakowa potwierdza też to, o czym mówił wcześniej radny Wantuch, że największą liczbę butelek wrzucały osoby bezdomne. Według prezydenta było to nawet kilkadziesiąt sztuk za jednym razem! "Niestety, opakowania przez nich przynoszone nie były odpowiednio przygotowane (zanieczyszczone, często nieopróżnione do końca oraz wydzielały nieprzyjemny zapach), co wprowadzało niekomfortową atmosferę nie tylko dla pracowników Urzędu Miasta, ale również dla mieszkańców załatwiających sprawy w urzędzie" - czytamy w piśmie Jacka Majchrowskiego.

Mimo takich problemów prezydent zapewnia, że dalsze działania, na rzecz walki z plastikowymi butelkami, będą przez urząd podejmowane.  

Inne miasta za przykładem Krakowa

Krakowski butelkomat stał się inspiracją dla innych miast. W samej tylko Warszawie zapytania o możliwość postawienia podobnych urządzeń zgłosiło sześcioro radnych miasta oraz kilku dzielnicowych.  "Pomysł ma wiele zalet - wytwarza nawyk segregacji odpadów w społeczeństwie, pomaga zadbać o czystość przestrzeni publicznej i przynosi wymierną korzyść środowisku naturalnemu" - wylicza radny Bartosz Zawadzki z warszawskiego Ursynowa.  

Wiemy, że zakup własnego butelkomatu planują władze warszawskich Bielan. Burmistrz tej dzielnicy w rozmowie z TOK FM przyznaje, że inspiracją był właśnie Kraków. - Ktoś zawsze musi być pierwszy. Mnie ten pomysł naprawdę bardzo się spodobał. Docelowo uważam, że nie tylko samorządy powinny w coś takiego inwestować, ale też sieci handlowe - mówi Grzegorz Pietruczuk.

Butelkomat ma stanąć w urzędzie dzielnicy. Za wrzucane do niego butelki będzie wypłacał gotówkę lub wydawał karmę dla zwierząt. Szczegóły są jeszcze opracowywane.- Bardzo stawiamy na edukację ekologiczną i ten butelkomat też ma temu służyć. Wiem, że jedno takie urządzenie na całą dzielnicę nie rozwiąże problemu butelek, ale kropla drąży skałę - podkreśla burmistrz.

Kupno butelkomatu zapowiedziały też władze Starachowic. "Wykonamy krok przed Państwem Polskim i krok za Krakowem" - napisał na Facebooku prezydent tego miasta Marek Materek. Chętnych miast na butelkową rewolucję jest więcej. O kupno takiego urządzenia zabiegają także m.in. radni w Gdańsku i Płocku.

DOSTĘP PREMIUM