Radny PiS chce zakazu Marszu Równości w Lublinie. Mówi o demoralizacji dzieci i "wzroście ryzyka występowania dewiacji"

Radny PiS zaczyna zbierać podpisy pod apelem do prezydenta miasta o zakazanie Marszu Równości w Lublinie. Co ciekawe, na razie oficjalnie niewiele o nim wiadomo. Organizatorzy imprezy zapowiadają już kroki prawne przeciwko inicjatorom akcji.
Zobacz wideo

Za akcją zbierania podpisów stoi Tomasz Pitucha, lubelski radny PiS. Jak twierdzi, na marszach równości demoralizuje się dzieci. Jako przykład podaje między innymi transparent z waginą na marszu w Gdańsku czy sytuacje z protestów, na których jego uczestnicy pojawiają się przebrani w skóry "jak zwierzęta, na smyczy". - To nie jest przyjęte w naszej kulturze i nie licuje z godnością człowieka - argumentuje Pitucha.

- Dlaczego na marszach równości obowiązuje zakaz obnażania się, w tym pokazywania sutków? No bo naturalne jest, że tam się ludzie obnażają – przekonuje.

Zdaniem radnego, zachowania uczestników takich zgromadzeń wpływają na demoralizację dzieci i na ich wiedzę na temat seksualności. - Marsz może wzbudzić w dzieciach i młodzieży fałszywe przekonanie, że aktywność homoseksualna, zwłaszcza jeśli chodzi o współżycie seksualne, nie ma wpływu na zdrowie. A jednak ma wielki wpływ – dowodzi Pitucha, twierdząc na przykład, że osoby homoseksualne… żyją krócej.

- Są dowody naukowe na to, że podleganie dzieci pod czynniki ryzyka powoduje wzrost ryzyka występowania dewiacji. Są na to badania naukowe (szczegółów nie podaje – przyp. red.) i w związku z tym, taki marsz jest również takim czynnikiem ryzyka – przekonuje lubelski polityk PiS.

Radny zapowiada, że od poniedziałku na lubelskim deptaku, w specjalnym namiocie przed Kościołem Św. Ducha będą zbierane podpisy pod wnioskiem do prezydenta Krzysztofa Żuka o wydanie zakazu Marszu Równości. Przyznaje, że terminu marszu jeszcze nie ma, ale jak tłumaczy, trzeba być na to przygotowanym.

Będzie kolejny proces?

Organizator Marszu Równości w Lublinie Bartosz Staszewski uznaje słowa radnego za skandaliczne i zapowiada, że rozważa wytoczenie radnemu kolejnego procesu. Jeden już trwa – Pitucha został pozwany przez Staszewskiego o zniesławienie (porównał homoseksualizm do pedofilii).

Na Marszu Równości nie ma mowy o żadnej demoralizacji – mówi Bartosz Staszewski. I dodaje, że żarty się skończyły. – Jestem porządnym człowiekiem, uczciwie pracuję na szacunek i zaufanie, którym darzą mnie ludzie i nie pozwolę na to, by brednie wymyślane przez jednego radnego, tworzone tylko po to, by wzbudzić chorą sensację, rzutowały na moje dobre imię – mówi mężczyzna.

Nerwowy marsz w ubiegłym roku

W październiku 2018 roku przez Lublin przeszedł pierwszy w tym mieście Marsz Równości. Były protesty i próba zakazania go, ale decyzję sądu, przemarsz przez miasto mógł się odbyć. Na trasie doszło do incydentów. W stronę uczestników marszu leciały kamienie, fragmenty płyt chodnikowych, pomidory, jajka. Policja musiała użyć armatki wodnej. – Jakoś radny nie zbiera podpisów, aby nie doszło do zamieszek. Latające kamienie i płyty chodnikowe nie zasługują na uwagę radnego ani nie stanowią dla niego problemu. Żyjemy w totalnie różnych rzeczywistościach z panem radnym – ocenia organizator Marszu Równości w Lublinie.

Inne miasta mają swoje Marsze Równości. W Rzeszowie marsz został właśnie zakazany przez prezydenta miasta – sprawa zapewne znajdzie swój finał w sądzie. W Warszawie ma się odbyć z kolei dziewiętnasta już Parada Równości – przejdzie przez stolicę pod patronatem prezydenta, Rafała Trzaskowskiego. Organizatorzy spodziewają się ok. 40 tysięcy uczestników.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM