"Resort wierzy w rozsądek użytkowników, a statystki są tragiczne". Aktywiści krytycznie o pomysłach ministerstwa ws. hulajnóg

- Ta "szczególna ostrożność" i "powoli" nic nie znaczą. Resort wierzy w rozwagę użytkowników, a statystyki są nieubłagane i tragiczne - tak zmiany w prawie, które mają regulować korzystanie z e-hulajnóg, komentował Kuba Czajkowski, ekspert Miasto Jest Nasze.
Zobacz wideo

Elektryczne hulajnogi mają jeździć po ścieżkach rowerowych. Ministerstwo Infrastruktury w piątek zaprezentowało obiecywany od dawna projekt przepisów regulujących zasady korzystania z urządzeń transportu osobistego. Przez lukę w przepisach dzisiaj nie są one pojazdami, choć stwarzają zagrożenie - przede wszystkim dla pieszych. Teraz ma się to zmienić, co dla ich użytkowników oznacza nakazy i zakazy oraz kary za ich łamanie. Resort proponuje automatyczne ograniczenie prędkości samych e-hulajnóg do 25 km/h. - To jest zbyt duża dozwolona prędkość, do tego nadal będą one mogły poruszać się po chodnikach. A tam pieszy powinien być bezwzględnie bezpieczny – wyjaśniał Kuba Czajkowski z Miasto Jest Nasze.

"Statystki są nieubłagane"

Zgodnie z propozycją - gdy ścieżki rowerowej nie ma - jadący na elektrycznej hulajnodze będzie mógł wjechać na jezdnię, ale tylko w strefie ograniczenie prędkości do 30 km/h. Wszędzie tam, gdzie samochody jeżdżą szybciej, a ścieżki brakuje, czyli na większości miejskich tras, korzystający z e-hulajnogi będzie mógł jechać po chodniku - ale z pewnymi zastrzeżeniami. Według założeń resortu kierujący takim urządzeniem będzie musiał "poruszać się po chodniku powoli i ustępować miejsca pieszym". - Podobne zapisy mamy w prawie o ruchu drogowym w kontekście zachowania kierowców przed przejściami dla pieszych. I w Polsce jesteśmy krajem, gdzie pieszych na przejściach ginie najwięcej w Europie. Ta "szczególna ostrożność" i "powoli" nic nie znaczą – przekonywał w TOK FM aktywista. I dodał: Resort wierzy w rozwagę użytkowników, a statystyki są nieubłagane i tragiczne.

Zdaniem MJN w propozycjach ministerstwa brakuje też ograniczenia prędkości e-hulajnóg, jeżdżących po chodnikach. - Zderzenie pieszego z pojazdem, który może jechać aż 25 km/h może spowodować gigantyczne tragedie. We Francji siedem osób zginęło w wypadkach spowodowanych przez hulajnogi elektryczne – podkreślał Kuba Czajkowski z MJN. Zdaniem stowarzyszenia e-hulajnogi mogłyby się pojawić na chodniku tylko w związku z nadzwyczajnymi warunkami atmosferycznymi np. gołoledzią czy silnymi opadami deszczu.

Więcej luk

Projekt nowych przepisów przewiduje ponadto, że hulajnogą będzie mogła poruszać się tylko jedna osoba i będą z niej mogły korzystać osoby w wieku od 10 do 18 lat, pod warunkiem wyrobienia karty rowerowej. Również te założenia krytykują aktywiści. - Na zachodzie jest ograniczenie wiekowe pomiędzy 16 a 18 rokiem życia. To jest pojazd silnikowy z dużą mocą i momentem obrotowym. W momencie przyspieszenia jest w stanie ruszyć jak proca. Hamowanie tego typu pojazdu niestabilnego może wiązać się z wywrotką. 10-latek może nie utrzymać takiej hulajnogi – przekonywał ekspert.

Jak dodawał, w planach resortu brakuje też zmian w budowie e-hulajnóg. - Nie ma obowiązku posiadania sygnalizatora zmiany kierunku. Na rowerze można to zrobić ręką, bo jest dużo bardziej stabilny, na e-hulajnodze nie ma takiej możliwości właśnie przez wgląd na jej niestabilność- wąska podpora na nogi, małe kółka – podkreślał Kuba Czajkowski.

Ekspert MJN chwalił ministerstwo za wpisanie w przepisach nakazu jazdy na e-hulajnodze tylko jednej osobie. Obecnie często można zaobserwować na nich dwoje użytkowników.

Reakcja na wypadki

Elektryczne hulajnogi cieszą się coraz większym zainteresowaniem w wielu polskich miastach. Nie trzeba ich posiadać - w samej Warszawie istnieje kilka wypożyczalni, obsługiwanych za pomocą mobilnych aplikacji. Do tej pory jednak funkcjonowania e-hulajnóg i innych urządzeń transportu osobistego nie regulowały kwestie prawne. Policja - o czym informowaliśmy w TOK FM - traktowała takich użytkowników ruchu jako pieszych, którzy w związku z tym - powinny poruszać się po chodnikach.

Nierzadko powodowało to zagrożenie dla "zwykłych" pieszych. Do groźnej kolizji doszło m.in. w kwietniu na chodniku w centrum Warszawy.  Mężczyzna, który jechał na hulajnodze elektrycznej, uderzył w pieszą. Kobieta trafiła do szpitala. Zdaniem policjantów, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, mimo poniesionych obrażeń, to kobieta była winna kolizji.

DOSTĘP PREMIUM