Dziś wyrok w głośnym procesie Tomasza Arabskiego ws. organizacji lotu do Smoleńska. Część rodzin ofiar chce dla niego więzienia

Już dziś o godzinie 12.30 Sąd Okręgowy w Warszawie ma wydać wyrok w procesie Tomasza Arabskiego. Były szef kancelarii premiera Donalda Tuska oskarżony jest o niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu do Smoleńska. Przypominamy, o co chodzi w ważnym procesie.
Zobacz wideo

Gdy w kwietniu 2010 roku doszło do katastrofy lotniczej w Smoleńsku, Tomasz Arabski był szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Funkcję tę pełnił łącznie przez ponad pięć lat (od listopada 2007 do lutego 2013). Był jednym z najbliższych współpracowników ówczesnego szefa rządu Donalda Tuska. Zdaniem kilkunastu osób - bliskich ofiar katastrofy - był także winnym niedopełnienia obowiązków przy organizacji feralnego lotu. Arabski nie przyznaje się do winy.

Dzisiejszy wyrok jest finałem trwającego od trzech lat procesu w tej sprawie. Rozpoczął się w marcu 2016 roku. Na ławie oskarżonych - oprócz byłego szefa KPRM - znajdują się cztery inne osoby. To Monika B. i Miłosław K. - urzędnicy z KPRM oraz Justyna G. i Grzegorz C. - pracownicy ambasady RP w Moskwie.

Proces Arabskiego. Prywatny akt oskarżenia części bliskich ofiar

Prywatny akt oskarżenia przeciwko całej piątce wpłynął do sądu pod koniec 2014 roku. Grupa kilkunastu bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej oskarżyła urzędników o domniemane niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 10 kwietnia 2010 roku. Stało się to miesiąc po tym, jak Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prawomocnie umorzyła śledztwo w tej sprawie, stwierdzając "brak znamion przestępstwa".

Wśród oskarżycieli prywatnych znaleźli się m.in.: bliscy Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.

Arabski przed sądem: Jestem niewinny

Podczas trwającego trzy lata procesu przed sądem, w charakterze świadków, zeznawało szereg ważnych polityków i urzędników. Wśród nich m.in. były szef MSZ Radosław Sikorski i Donald Tusk. Były premier w swoich zeznaniach podkreślał, że Tomasz Arabski nie był szefem komórki zajmującej się organizacją lotów, ale szefem całej kancelarii premiera. Przekonywał, że ocenia jego pracę "jak najwyżej". - Nie mam do dziś krytycznej oceny działań ministra Arabskiego - podkreślał. 

Sam Arabski od początku sprawy nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. - Jestem niewinny - mówił przed sądem w sierpniu 2016 roku. - Nie uczestniczyłem - ja ani kancelaria premiera - w organizacji lotu prezydenta 10 kwietnia 2010 roku. Organizatorem wyjazdu prezydenta do Katynia była Kancelaria Prezydenta. Nigdy nie był organizowany tzw. wspólny wyjazd do Katynia, więc co za tym idzie tzw. rozdzielenie wizyt nigdy nie miało miejsca - mówił. Przypomnijmy, ówczesny premier Donald Tusk poleciał do Katynia trzy dni przed katastrofą - 7 kwietnia.

Proces Arabskiego i pozostałych urzędników zakończył się 7 maja. Tydzień później rozpoczęło się wygłaszanie mów końcowych, co miało miejsce podczas trzech kolejnych posiedzeń (14 i 28 maja oraz 7 czerwca).

Proces Arabskiego. Prokurator chce 1,5 roku pozbawienia wolności, oskarżyciele - więcej

Prokuratura domaga się dla Arabskiego kary 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Oprócz tego, wnioskuje także o ukaranie go grzywną w wysokości 72 tys. złotych oraz zakazem zajmowania stanowisk kierowniczych, nadzorczych i kontrolnych w instytucjach państwowych i samorządowych przez 4 lata.

- To przede wszystkim on ponosi odpowiedzialność za to, że samolot Tu-154 lądował na nieczynnym lotnisku w Smoleńsku. Odpowiedzialność za popełnione błędy rozciąga się również na urzędników kancelarii premiera (...), oni również, choć w mniejszym stopniu niż Tomasz Arabski ponoszą winę za to, że prezydencki samolot lądował na nieczynnym lotnisku w Smoleńsku - mówił prokurator Przemysław Ścibisz.

Wobec pozostałych oskarżonych wnioskował o karę pozbawienia wolności na 1 rok i 3 miesiące w zawieszeniu na 3 lata (dla Moniki B.), oraz - w przypadku Miłosława K., Grzegorza C. oraz Justyny G. - o karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy domaga się dla Arabskiego wyższej kary - trzech lat bezwzględnego więzienia. - Ja u oskarżonych nie zauważyłem ani smutku, ani żalu, ani skruchy. Pomimo tego, że w mojej ocenie ponad wszelką wątpliwość wykazano, że nie dopełnili oni swoich obowiązków. Nie dopełnili, bo nie mogli, gdyż jedni nie znali procedur, wobec których winni się stosować, a inni - nawet jeśli coś słyszeli - to i tak postępowali w sposób utarty i umowny - ocenił Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz i jeden z oskarżycieli.

Obrońca Tomasza Arabskiego apeluje o uniewinnienie

Obrońca Tomasza Arabskiego wniósł o uniewinnienie swojego klienta. Przed sądem przekonywał, że działania byłego szefa KPRM "nie miały wpływu na późniejszą organizację i jakąkolwiek sferę bezpieczeństwa lotu z 10 kwietnia 2010 roku". - Tak naprawdę szef KPRM nie miał wtedy kompetencji, wiedzy, aby się wgłębić, sprawdzić i ocenić, czy lot mógł się odbyć - mówił obrońca Arabskiego.

Jak zaznaczył, z materiału dowodowego wynika, że rolą szefa KPRM było ustalanie terminów lotów najważniejszych osób w państwie i niedopuszczanie do nakładania się terminów takich lotów, co mogłoby uniemożliwić ich obsługę. - Nie przypominam sobie dokumentu Dowództwa Sił Powietrznych, który wskazywałby na obowiązek szefa KPRM uczestniczenia w zabezpieczeniu lotu - podkreślił.

Sąd Okręgowy w Warszawie ma ogłosić wyrok o godzinie 12.30.

DOSTĘP PREMIUM